TODD LA TORRE – 2021 – Rejoice in Suffering

toddlatorre-rejoiceinthesuffering

01. Dogmata
02. Pretenders
03. Hellbound And Down
04. Darkened Majesty
05. Crossroads To Insanity
06. Critical Cynic
07. Rejoice In The Suffering
08. Vexed
09. Vanguards Of The Dawn Wall
10. Apology

Bonus tracks (deluxe version only)

11. Fractured
12. Set It Off
13. One By One

Rok wydania: 2021
Wydawca: Rat Pak Record


Todd La Torre, wokalista Queensryche, już jakiś czas temu pojawiał się gościnnie w repertuarze innych wykonawców. Co zaskakujące, często były to utwory cięższe niż to, do czego przyzwyczaiła nas jego macierzysta formacja. Przyznam, że to pierwsze zwiastuny które pozwalały domniemywać, że to może być kierunek jego solowych dokonań. Wprawdzie solowa płyta artysty gości w moim odtwarzaczu od ponad pół roku, ale  fascynacja tym materiałem w moim przypadku nie słabnie.

„Rejoice in Suffering” to kooperacja Todda, który naturalnie śpiewa na płycie oraz gra na perkusji z Craigiem Blackwellem, odpowiedzialnym za gitary, bas i klawisze. Chłopaki mieli swego czasu kapelę i co ciekawe część utworów powstało jeszcze w tamtych czasach. Dziesięć kawałków składających się na regularną tracklistę, to czad w czystej postaci. Mieszanina soczystego progmetalowego rzemiosła z ciętymi riffami z pogranicza thrash i speed metalu. Materiał na pewno spodoba się zwolennikom Metal Church czy Flotsam & Jetsam. Fascynaci Queensryche również nie będą zawiedzeni – a jakże, taki refren z „Darkened Majesty” mógłby trafić na płytę tej kapeli, zresztą solówce też niewiele brakuje do standardów progmetalowego wyciskania emocji. Nieco wolniejszy kawałek kolejny to również pożywka dla fanów macierzystej kapeli Todda. „Critical Cynic” to kolejny przykład Queensrychowego utworu. Jeśli więc zaniepokoiły was single – spokojna głowa, wokalista nie odpłynął kompletnie na inne wody. Na całej płycie uświadczymy masę świetnych motywów i melodii, a utwory to nie byle jakie klejenie motywów – jako całość trzymają fason… zresztą cała płyta trzyma się kupy. Nie sposób przyczepić się do produkcji, jest może nowoczesna a brzmienie klarowne, ale chyba niczego innego nie należy oczekiwać po obecnych produkcjach na heavymetalowej scenie. To jeden z tych albumów, które czerpią z klasyki, ale są ewidentnie płytami na miarę naszych czasów. Zaskakujące są wycieczki wokalne Todda w bardziej ekstremalne barwy. I o ile na początku szokuje użyty przester, już kilka chwil później mamy do czynienia z growlem. A to z kolei główna domena kawałków bonusowych. Polecam wersję z dodatkowymi trzema utworami. We wszystkich Todd śpiewa growlami… a same tracki dosłownie wyjmują z butów. Rozumiem ich umieszczenie poza główną tracklistą – ale bardzo się cieszę że trafiły na płytę choćby w tej formie.

Wspomniałem, że płytę katuję od dnia premiery… zresztą przyznawałem się do tego na „socialach”, że tygodnie… miesiące od pierwszego odtworzenia ta płyta nadal trzyma w napięciu podczas odsłuchu. Mam spore podejrzenie, że będzie to mój kandydat do (przynajmniej) podium w rocznym podsumowaniu. Rewelacyjna płyta. Może tylko przeświadczenie o tym, że nie przełamuje barier i nie wstrząsa światopoglądem powstrzymuje mnie przed wystawieniem noty maksymalnej.

9/10

Piotr Spyra

1 thought on “TODD LA TORRE – 2021 – Rejoice in Suffering

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *