01. Hide In My Shadow
02. Sacred & Mundane
03. Back & Forth
04. Landscrape
05. Markers
06. Dragons, Dreams & Daring Deeds
07. Crowded Emptiness
08. Hide & Seek
Rok Wydania: 2008
Wydawca: Inside Out
Początek nowego roku to czas remanentów, po wyborze tych najciekawszych
płyt minionego roku zostało wiele pozycji które na podium się nie
załapały a warto o nich wspomnieć. Jedną z takich pozycji, jest płyta
„Fly Paper” grupy Tiles.
Co łączy grupę Tiles z legendarnym zespołem Rush ? Oczywiście muzyka,
wyraźnie słychać że dla grupy Tiles ci kanadyjscy weterani sceny
rockowej od dawna stanowią źródło wielkiej inspiracji (szczególnie te
wcześniejsze, bardziej surowe płyty grupy Rush), notabene na ich
najnowszej płycie gościnnie pojawił się sam Alex Liveson.
Grupa Tiles nie jest jakimś nowicjuszem na muzycznym rynku, posiada na
swoim koncie już 5 albumów studyjnych, pierwszą wydali w 1994 roku
(Tiles), do moich ulubionych należy jednak ich kolejne, wydane w 1997
roku dzieło: „Fence The Clear”.
Składająca się z ośmiu kompozycji płyta „Fly Paper”, jest albumem dosyć
ostrym brzmieniowo, pokusiłbym się nawet o stwierdzenie że gdzieś na
pograniczu rocka i metalu. Już od pierwszego utworu – „Hide In My
Shadow” z głośników wyparowują „rushopodobne” akordy, nawet wokal Paul
Raricka zbliżony jest do wokalu Geddyego Lee, ale jest jakby bardziej
(można powiedzieć), mechaniczny, odhumanizowany, jego głos to jakby
skrzyżowanie Geddiego Lee z Denisem Belangerem z metalowej grupy VoiVod.
Do najciekawszych na płycie kompozycji moim zdaniem należą: druga –
„Sacred & Mundane”, na jej wstępie słyszymy jakiś strunowy
instrument dawny (jakby mandolina), następnie wchodzą kontrastujące z
owym mandolinowym prologiem ostre gitary, utwór posiada kilka naprawdę
świetnych solówek. Ciekawa jest również kompozycja – „Marker”, o nieco
balladowym początku, który nabiera jednak tempa i przechodzi w
„noworushowe” klimaty. Na wyróżnienie zasługuje również „Dragons, Dreams
& Daring Deeds” bardziej zapętlony strukturalnie, no i sam koniec
tej płyty – „Hide & Seek” za melotron i za nieco odmienny klimat od
pozostałych kompozycji, jego końcówka to już wyraźny ukłon w kierunku
fuzion.
Z muzyką Tiles jest jednak jak z papierowym samolocikiem z okładki „Fly
Paper”, po prostu przelatuje gdzieś obok nas i na tym koniec, ale może
się zdarzyć że w kogoś akurat trafi ?
7/10
Marek Toma




















































