THESIS – 2025/2026 – Balansując / Na granicy

„Balansując”

1.Niepogoda

2.Nie warte nic

Rok wydania: 2025


„Na granicy”

1.Pokuta

2.Lustro

Rok wydania: 2026

https://thesisband.com


To z czym mam do czynienia, odbieram jako część większej całości. Muszę przyznać, że trochę się nakręciłem w domysłach i układaniem elementów tej układanki.

Zaskoczony jestem przede wszystkim formą fizycznego wydawnictwa. Jesienią zeszłego roku THESIS wydał „Balansując”. W skład tego wydawnictwa wchodzą dwa utwory – i zamykają się w niecałym kwadransie. „Na granicy” to z kolei wydane kolejne dwa kawałki o nieco dłuższym czasie (circa 17 min). Mimo to otrzymujemy osobne krążki.

Wrażenie robi zarówno warstwa muzyczna, jak i teksty. Zespół porusza się w stylistyce brudnego, nisko zestrojonego i dociążonego rockowo/metalowego brzmienia. Odnoszę wrażenie, że z biegiem czasu i wydawnictw, zespół większą uwagę kładzie na sam riff niż brzmienie. Nowa muzyka wydaje się nie tak bardzo dociążona. Owszem, kapela zawsze sięgała po postrockową estetykę i poruszała się gęstymi strukturami tła. Tym razem jednak wydaje mi się że krok do przodu w wykonaniu Thesis, to ukłon w klimaty bardziej w stylu The Cure niż Tool… choć i tych wzorców nie porzucają. Polskojęzyczne teksty zmuszają odbiorcę do większej uwagi. Ja złapałem się kilkukrotnie na tym, że postanowiłem wrócić do danego fragmentu, czy powtórzyć sobie utwór, sądząc że coś mi umknęło. To muzyka, która prowokuje. I może suma summarum mam i uwagi (bardziej konstruktywne niż krytyczne), bo na przykład utwór „Lustro” buduje atmosferę nieco zbyt długo, kiedy podskórnie czujesz, że za chwilę nastąpi coś mocniejszego. Puki co mój faworyt z zestawu czterech kawałków to „Niepogoda”. Choć „Nie warte nic” kolejny z generalnie szybszych kawałków również funduje masę dobrych patentów.

Ale spodziewam się, że finalnie będziemy mieli do czynienia z czterema krążkami. Do takich wniosków skłania mnie przede wszystkim oprawa graficzna. Na pierwszej i drugiej okładce tło właściwie jest takie samo (oprócz tytułu). Reszta „tytułów”  zapisanych po rantach jawi nam się w postaci runów. Do tego druga warstwa okładki to motywy zadrukowane na przezroczystym plastiku. Testowo nawet złożyłem je w jeden… ale chyba jeszcze mam za mało elementów, żeby widzieć cały zamysł. Następnie, tytuły wydają układać się w zdanie… zobaczymy.

W każdym razie THESIS rozkłada w czasie większy plan. Wierzy w swojego odbiorcę i serwuje mu pakiet, który nie tylko przyniesie doznania muzyczne, ale pobudzi zainteresowanie na większej ilości płaszczyzn. Ja czuję się zaintrygowany. Choć tak naprawdę już teraz zdarza mi się słuchać tych kawałków na appce streamingowej  ułożonych w listę. I tu z kolei ciekawy jestem, czy w momencie wydania całości (i zakładając że mam rację) zespół pokusi się o wydanie całości w skondensowanej formie.

Każdy z utworów został opatrzony wideoklipem. Każdy nakręcony w innej konwencji. Z zamysłem i scenariuszem. To naprawdę kolejny wycinek całości, który zasługuje na uwagę. I kolejne medium, dzięki któremu zespół może zatoczyć krąg wśród potencjalnych odbiorców.

THESIS zdecydowali się zrobić coś ciekawego, w czasach kiedy dbałość o formę wydawnictwa schodzi na dalszy plan. Dodatkowo zaserwowali zestaw utworów, który nie tylko przypadnie do gustu ich sympatykom, ale jest w stanie przyciągnąć fanów muzyki nieco bardziej przystępnej. Jest w tym jakaś ogłada i ewidentnie widoczny rozwój muzyczny. Ja kibicuję takiemu podejściu i z niecierpliwością czekam na kolejny krok z ich strony.

Piotr Spyra


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *