THE PINEAPPLE THIEF – 2008 – Tightly Unwound

THE PINEAPPLE THIEF - 2008 - Tightly Unwound

1. My Debt to You (5:19)
2. Shoot First (4:12)
3. Sinners (4:52)
4. The Sorry State (4:11)
5. Tightly Wound (6:35)
6. My Bleeding Hand (4:20)
7. Different World (10:44)
8. And So Say All Of You (4:05)
9. Too Much To Loose (15:12)

Rok wydania: 2008
Wydawca: KScope



Płyta rozpoczyna się przepięknym balladowym utworem „My Debt to You”, który głaszcze nasze zmysły, urzeka, uspokaja. W utworze nr 2, „Shoot First” jest już znacznie dynamiczniej. Jest to utwór z jakże specyficznym klimatem, z nostalgiczną nutą która rozlewa się na następny numer – „Sinners”. Jest dalej nieco sennie, wokal ma jakąś hipnotyczną barwę, do tego perkusyjne łamańce i jednostajne gitarowe akordy, oszczędne solówki bez progrockowego patosu. Następny w kolejce – „The Sorry State”, akustyczna gitara, spokojny wokal, chwilami porównania Pineaple Thief z Radiohead mogą być uzasadnione ze względu na podobną barwę głosu Brucea Soorda i Thoma Yorkea. Utwór piąty, „Tightly Wound” częstuje nas dawką psychodelicznych dźwięków, utwór wyraźnie trąci jeżozwierzową nutą. Kolejny „My Bleeding Hand” jest moim zdaniem najsłabszym składnikiem ananasowego tortu. Utwór nie wyróżnia się niczym specjalnym, jest po prostu nijaki, taka britpopowa papka, w drugiej części brzmienie się nieco zagęszcza jest więc już znacznie ciekawiej. Z kolei jego następca „Different World” drugi pod względem długości kawałek zrobił na mnie największe wrażenie. Utwór ten jest pełen kontrowersji, jak ogień i woda jak miłość i nienawiść, jak wiosenna aura. Jest zarówno subtelny i zakręcony, jest majestatyczny i natchniony. W drugiej części wchodzą instrumenty smyczkowe i jednostajny dźwięk fortepianowego klawisza i ten wokal…Totalny odlot, absolutne piekno. Zwolennikom Archive z pewnością podejdzie. Lecimy dalej, „And So Say All Of You”, melotron, gitara spokojny senny wokal, muzycznej ascezy ciąg dalszy. W końcu dobrnęlismy do ostatniego składnika tej płyty najdłuższego piętnastominutowego rarytasu pod tytułem „Too Much To Loose”. Utwór kojarzy mi się nieco z floydowskim „Hey You”, gdzie niegdzie pobrzmiewa aura „Spirit Of Eden” Talk Talk ale to dosć luźne skojarzenia . Dalej kompozycja ewoluuje, rozpędza się zmienia jak letnie niebo. Łagodne cumulusy ustępują miejsca mrocznym burzowym chmurom i wszystko cichnie po burzy jakby wszystko zamarło i mrok, dźwięki komplikują się, rozjeżdżają, jak na „Set The Control Of The Heart Of The Sun”. Utwór dziwnie ewoluuje, to jakby podróż w inne wymiary inne przestrzenie. Wspaniała kompozycja.
Reasumując, całościowo płyta nieco monotonna, wymaga wielokrotnego obcowania aby przebić się przez gruby ananasowy pancerz i wgryź się w soczysty miąższ ananasów by wykraść ich smak.
Gdyby wyciąć kilka zbędnych numerów wyszła by płyta idealna.

8/10
(za Different World i Too Much To Loose – 10)

Marek Toma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *