1. For Everything
2. More Is Less
3. Green & Blue
4. Slowdance I
5. Slowdance II
6. On Twisted Ground
7. Feeling Fades
8. Don’t Cling To Life
9. How The Streets Adore Me Now
10. Love, Love, Love
Rok wydania: 2019
Wydawca: Human Season Records
http://www.diabulusinmusica.com
Irlandia to fenomen: nieco ponad sześć milionów mieszkańców (licząc
obydwie części wyspy), a scena muzyczna należy do najbardziej prężnych
na świecie. Kolejnym wykonawcą, który ma solidne papiery, by zaistnieć w
świadomości szerokiego grona odbiorców jest zespół The Murder Capitals.
Nie każdy debiutant pracuje z tak uznanym producentem jak Flood… Gość
ma w CV współpracę z U2, Depeche Mode, New Order i … wieloma innymi
gwiazdami.
Trafili z tym tytułem, nie ma co… Lęki ma teraz pół świata (lekko
licząc). „When I Have Fears” to płyta niełatwa w odbiorze. Ale zarazem
piękna… Kiedy po raz pierwszy w głośnikach poleciał kawałek „Love,
Love, Love” zacząłem się zastanawiać, czy Ian Curtis przypadkiem nie
zmaterializował się w ciele Jamesa McGoverna. Podobieństwo uderzające…
Zresztą duch Joy Division co jakiś czas unosi się nad tym albumem.
Kolejna inspiracja piątki z Dublina (może nawet bardziej czytelna) –
Nick Cave z wczesnych płyt. „Z kolei Don’t Cling To Life” mogliby nagrać
New Model Army u progu swojej kariery… Słychać też na tej płycie
wpływy nowofalowych kapel z lat osiemdziesiątych. Co ważne: The Murder
Capitals nie uprawiają na „When I Have Fears” jakiejś rockowej
nekrofilii. Czerpią z cudzych dokonań, ale przepuszczają je przez
współczesny filtr.
Sporo do powiedzenia ma na tyej płycie gitara basowa. Gitarowe partie
raczej brudne i hałaśliwie, niż wirtuozerskie. Idealnie wpasowują się w
klimat. Ulubione fragmenty? Bezapelacyjnie (jak powiedziałby Franz
Maurer) dwuczęściowy, epatujący zmianami nastrojów „Slowdance”;
balladowy, oszczędny w środkach wyrazu „Feeling Fades” oraz spinające
klamrą ten materiał „For Everything” i wspomniany wcześniej „Love Love
Love”. Ale najlepiej słuchać tego albumu od początku do końca.
Intryguje…Wciąga… Uzależnia…
10/10
Robert Dłucik













































