THE HOLEUM – 2026 – Ensis

1. The Fermi Paradox
2. Cosmic Void Spheres
3. Macrocosm + Microcosm
4. Spontaneous Synchronization
5. Hyperdimensional Physics
6. Esoteric Futuristic Visions
7. Geometric Congruence Vortex

Rok wydania: 2026
Wydawca: Lifeforce Records
Bandcamp


Nazwa THE HOLEUM nie jest mi obca. Z twórczością tej hiszpańskiej formacji zetknąłem się już wcześniej, mianowicie klika lat temu recenzowałem ich poprzedni album. Dobrze pamiętam, że „Sublime Emptiness” przyciągnął moją uwagę i co by nie mówić, pozostawił po sobie dobre wrażenie. Z tego też względu, jeszcze bardziej ucieszył mnie fakt, iż będę miał możliwość opisania ich premierowy materiał, a jakie są tego efekty? Można sprawdzić poniżej.

„Ensis” ukazał się w marcu bieżącego roku i jest to już trzeci album długogrający tejże interesującej grupy. To, co w zasadzie od razu przykuwa uwagę, to barwna okładka, która osobiście przywołuje mi na myśl specyfikę kliku ostatnich wydawnictw ROTTING CHRIST. A czy to jakiś zarzut? Broń Boże (użycie tego słowa w zestawieniu z nazwą zespołu być może nie jest specjalnie trafione…), nie. Tak jak w przypadku Greków, tak i Hiszpanie również postawili na dość majestatyczny klimat, artystyczną wrażliwość o „biblijno – religijnym” nacechowaniu. Obraz przyciąga wzrok i zachęca do zapoznania się z zawartością muzyczną. Mniej okazale prezentuje się natomiast dość budżetowa, skromna forma wydania. W tym względzie pojawia się pewien dysonans, ponieważ patrząc na okładkę, wydawać by się mogło, że całe opakowanie będzie zrobione „na bogato”, ale nie – „Ensis” ukazał się w formie digipacka pozbawionego tradycyjnej książeczki. Wszelkie informacje (oraz teksty) zostały sprytnie wkomponowane na rozkładanych „skrzydłach” opakowania. Choć zdecydowano się na prostotę i na czarnym tle (bez dodatkowych grafik) wykorzystano jasną czcionkę, całość nie jest tak czytelna jak to miało miejsce np. przy okazji poprzedniej płyty.

Znowu pod względem produkcyjnym czuć progres, zmianę. Brzmieniowo, wydawnictwo posiada większy pazur, naturalniejszą moc, która poprawia dynamikę, co jeszcze bardziej pasuje do prezentowanych pomysłów. To w przypadku dźwięków tworzonych przez THE HOLEUM, ma duże znaczenie, zwłaszcza, że kompozycje z jednej strony są mocno ekspresywne, a z drugiej posiadają atmosferyczny charakter. Pod tym względem Hiszpanie pozostają wierni wcześniej wypracowanej recepturze. Stylistycznie nie silą się na zbędne eksperymenty, bo niby i po co. Z powodzeniem podążają utartym szlakiem, poszerzając przy tym kręgi mrocznej wrażliwości muzycznej,  której pokłady zdają się być niespożytkowane. W przypadku premierowych kompozycji, momentami można poczuć ducha wczesnych dokonań m.in. takich grup jak choćby OPETH czy też KATATONIA, chociaż Hiszpanie chętnie eksplorują też rejony post-metalu. Wspólnym mianownikiem jest przywiązanie do dołującej atmosfery, mroku. Sprzyja temu opieranie poszczególnych kompozycji na ograniczonej liczbie motywów, które w miarę potrzeby są odpowiednio rozwijane. Generalnie dominują niespieszne tempa i ciężar, chociaż zdarza się, że zespół potrafi zagęścić obroty, co słychać chociażby przy okazji „Hyperdimensional Physics”. Nie ma tu zbyt wiele miejsca na chwytliwość, ale i w tej materii zdarzają się odstępstwa, a to ma miejsce np. przy okazji nośnego refrenu „Cosmic Void Spheres” – linia melodyczna zapada w pamięć. Nie dałoby się tego osiągnąć bez czystych linii wokalnych i tutaj należy dodać, że w przypadku THE HOLEUM funkcjonuje swego rodzaju dualizm wokalny. Oprócz wrzaskliwych „growli” pojawiają się też czysto zaśpiewane partie, co w tym przypadku robi dobre wrażenie. Niestety nie przekonują mnie przesterowane wokale przy okazji „Geometric Congruence Vortex” – jestem wrażliwy na tego typu akcenty, które działają na mnie jak płachta na byka. Tłumaczę sobie ten zabieg kosmicznym wydźwiękiem wydawnictwa, co w największym stopniu daje się odczuć za pośrednictwem warstwy lirycznej. Ta w dużej mierze odnosi się właśnie do zjawisk występujących we wszechświecie oraz kruchości naszej egzystencji, a to wszystko podszyte jest odpowiednim mrokiem. Nie ulega też wątpliwości, że ten aspekt pozostaje w idealnej symbiozie z samą muzyką. Stąd też całość prezentuje się spójnie i na pewno ciekawie, co warto sprawdzić.

Dlatego jeżeli komuś doskwiera letnia aura oraz tropikalne warunki, ten może spróbować znaleźć wytchnienie sięgając po nowe wydawnictwo THE HOLEUM. To bez wątpienia treściwa porcja metalowej ekspresji z pogranicza doom/death metalu z domieszką kontrolowanych nieczystości post-metalu w atmosferycznym wydaniu. Nie jest to muzyka super melodyjna i chwytliwa, ale ma w sobie coś co może przyciągnąć na dłużej. „Ensis” wzbudza pozytywne wrażenie udowadniając, że Hiszpanie nie wyeksploatowali swojej formuły i wciąż mają wiele do zaoferowania.

7,5/10

Marcin Magiera

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *