THE BLACK THUNDER – 2021 – Into the Darkness We All Fall

THE BLACK THUNDER - 2021 - Into the Darkness We All Fall

1. Everybody Lies
2. Self Destruction
3. We Are the Evil Masters
4. Pain Inside My Head
5. We Are All Born of Nothingness
6. Everlasting Search for Inner Peace
7. The Sun Is Falling Down
8. After a Downfall – Rise!
9. Flowers on My Grave

Rok wydania: 2021
Wydawca: Defense Records/Mythrone Promotion
https://www.facebook.com/theblackthunderpl


Za sprawą duetu Defense Records – Mythrone Promotion, w ubiegłym roku ukazała się płyta grupy The Black Thunder, zatytułowana „Into the Darkness We All Fall”. Nie miałem okazji wcześniej poznać twórczości zespołu, więc spotkanie z jego drugim w dorobku pełnym albumem, okazało się nie lada zaskoczeniem, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Adekwatnie do tytułu wydawnictwa, zdobi go interesująca oprawa graficzna, zmyślenie wykreowana ręką Adama Bejnarowicza, zatopiona w ponurych brązach ze śladową ilości innych kolorów, przez co cały digipack prezentuje się ładnie i schludnie.

Według medialnych doniesień, przy pracy nad najnowszym wydawnictwem muzycy postanowili ”wszystko mocno uprościć”, wobec czego, brak tu barokowego przepychu wymieszanego z niczym nie uzasadnioną wirtuozerią czy zwykłego dźwiękowego rozgardiaszu. Umiar w działaniu zdecydowanie służy temu albumowi, co nie zmienia to faktu, że sporo i głośno się tu dzieje. Kwartet z Bytowa potrafi solidnie dołożyć do przysłowiowego pieca, zapewniając blisko trzy kwadranse zacnej zabawy.

Brak tu również selektywnego obrania konkretnej stylistyki czy jednego kierunku działania, gdzie pierwszy utwór, a nawet pierwsze jego chwile, definiują obraz całości. Wręcz przeciwnie. Zespół zręcznie lawiruje pomiędzy różnymi, aczkolwiek bardzo bliskimi sobie gatunkami ciężkiego grania, zmyślenie łącząc, zarówno te ostre, jak i łagodne elementy w spójną i przystępną całość. Dzięki temu „Into (…)” bez wątpienia zyskuje na atrakcyjności, oddalając się zupełnie od monotonii i schematycznego grania. Z czym zatem przyjdzie się zmierzyć w jego wypadku? Ogólnie rzecz ujmując z muzyką z pogranicza ciężkiego rocka i metalu, jednakże przysłuchując się dokładniej da się dostrzec (usłyszeć) ślady sludge czy groove metalu, a nawet i stonera. Od siermiężnych, prostych riffów do przyjemnych i lekkich tonów (Everlasting Search for Inner Peace). Tak czy inaczej, słuchanie tej płyty sprawia mi równie ogromną radość, co debiut Godsmack, zwłaszcza za sprawą „We Are the Evil Masters”.

Niby mamy do czynienia ze znanymi rozwiązaniami, miejscami nawet nieco zachowawczymi i oszczędnymi, lecz perfekcyjnie zbalansowanymi, co bezsprzecznie stanowi o wartości tego wydawnictwa. Wszystko jest tu na właściwym miejscu, o właściwym czasie i właściwej (całkiem sporej) mocy, a wspomniana wyżej różnorodność kompozycji czyni ten album trudnym do przewidzenia. Brzmi po prostu doskonale, czysto i potężnie. Pozbawiony zawrotnego tempa i zbędnych ozdobników nęci słuchacza intrygującym i posępnym klimatem, który trąci lekko tu i ówdzie aurą minionych lat dziewięćdziesiątych. Nie ma się co bać beznadziei i przygnębienia jątrzących się zarówno z tytułu albumu, jak i poszczególnych kompozycji. Są zdecydowanie wyolbrzymione i nie przekłada się na odbiór całości wydawnictwa, któremu w żaden sposób nie można odmówić zadziorności i energii. Płyta ma swój specyficzny urok, ale nie zatraca się w depresyjnym mroku jakby się to mogło wydawać. Nawet „Flowers on My Grave” jawi się nader miłym utworem, zwłaszcza w porównaniu z pozostałymi kompozycjami.

„Into the Darkness We All Fall” towarzyszy mi od dłuższego czasu i za każdym razem, gdy po niego sięgam, przysparza mi tyle samo przyjemności, co przy pierwszych odsłuchach. Być może dlatego, że przypomina mi albumy które lubię od lat, a być może dlatego że to jedna z lepszych płyt 2021 roku. Co prawda nie jest muzycznym rollercoasterem wywracającym wszystko do góry nogami, ani tym bardziej dziełem starającym się wyznaczać nowe trendy, lecz przy tego typu graniu, to akurat niepodważalna zaleta i powód, by po ten album sięgnąć.

9/10
Robert Cisło


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *