TARJA – 2025 – Circus Life

Mystique Voyage
500 Letters
Naiad
Diva
You And I
Love To Hate
Demons In You
Never Enough
Falling Awake
I Feel Immortal
I Walk Alone
Victim Of Ritual
Innocence
Die Alive
Tears In Rain
Dead Promises
Until My Last Breath
Shadow Play

Rok wydania: 2025
Wydawca: Ear


Gdy emocje związane z fenomenalnymi występami Tarji wraz z Marko Hietalą w Polsce zdążyły już opaść, można obejrzeć i posłuchać wyjątkowy prezent od wokalistki. Oto bowiem na światło dzienne wydany został nietuzinkowy koncert wokalistki. Ów koncert odbył się w styczniu 2020 roku w Bukareszcie. I był to wówczas występ z okazji XV-lecia kariery solowej artystki. Pech w tym, że był to jeden z ostatnich koncertów, jakie Tarja dała przed pandemią.

Na wyjątkowość tego koncertu składa się jeszcze kilka rzeczy. Występ odbył się okrągłej sali bukaresztańskiego Cirkul Metropolitan, co za tym idzie muzycy nie zostali „klasycznie” umiejscowieni na scenie przodem do publiczności, lecz w okręgu przodem do stojącej na środku Tarji. Ktoś mógłby rzec, że to wyraz braku szacunku do zgromadzonej publiczności. Nic bardziej mylnego, Tarja w ten sposób otoczona jest muzyką, którą przekazuje nam – słuchaczom. Warto zaznaczyć, że skład muzyków został znacznie powiększony o trzyosobowy chórek (w tym Toni Turunen- prywatnie brat Tarji), czy kwartet smyczkowy. Kolejną ważną rzeczą, jaką zastosowano podczas występu to brak ekranów, czy pirotechniki, natomiast nagrany dźwięk nie został poddany studyjnej obróbce. W związku z czym Tarja daje nam 100% tego, co zobaczyła i usłyszała rumuńska (i zapewne nie tylko) publiczność. Co ważne Tarja skupia się tutaj tylko i wyłącznie na kompozycjach z solowej kariery. Bywa tutaj zarówno ogniście jak, chociażby podczas „bolerowskiego” „Victim of ritual” (genialna robota Andy’ego Pupato oraz Timma Schreinera na perkusjach, oraz fenomenalny na gitarze basowej Pit Barrett), jednak, jak dla mnie największa perłą tego koncertu jest kompozycja „Naiad”. Toni Turunen oraz fenomenalne Clementine Delauney, oraz wspomagająca ich Chiara Tricarico tchnęły w tę kompozycję zupełnie nowe życie i w ten sposób powstał jeden z najlepszych numerów Tarji jakie zagrała na żywo. Jest nieco ayreonowo, ale i też bardzo magicznie. Są tutaj utwory, które można także usłyszeć na mediolańskim „Act II”, lecz za sprawą powiększonego składu brzmią one znacznie lepiej i mocniej niż na tamtym koncercie. Najlepszym przykładem może być tutaj, chociażby końcowa część „Never enough” śpiewana wraz z damska częścią chórków, czy cudowne wykonane „Falling awake” wykonane w duecie z Tonim. „I walk alone” ma wreszcie coś czego zawsze brakowało – niesamowite i bardzo nastrojowe smyczki, które mogą się kojarzyć z teatrem. Jest delikatnie i znów kameralnie. Wszystko to opakowane jest w bardzo dobrą realizację zarówno wizji, jak i dźwięku. Niewątpliwie warto sięgnąć po to wydawnictwo, bo jest ono nieco inne od klasycznego koncertu z klasyczną sceną.

8,5/10

Mariusz Fabin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *