CD 1:
1-3. Chapter 1: The Fountain Of Glow
4-7. Chapter 2: Share The World With Me
8-11. Chapter 3: The Words You Hide
CD 2:
1-4. Chapter 4: The Waters I Traveled
5-8. Chapter 5: Farewell To Old Friends
Rok wydania: 2012
Wydawca: Sylvan Music
http://www.sylvan.de
Czy każdy szanujący się zespół progresywny powinien zmierzyć się z
albumem dwupłytowym? Wypełnienie dwóch krążków muzyką… dobrą muzyką to
zadanie dość ryzykowne. Jeżeli jednak się udaje to płyta taka pozostaje
w pamięci fanów na długo, stając się często klasykiem gatunku.
Wystarczy wspomnieć te największe: Biały Album The Beatles, „The Lamb
Lies Down on Broadway”, kulminacyjne dzieło Genesis z Peterem Gabrielem w
składzie czy „The Wall” – równie przełomowy w historii Pink Floyd. No
dobra, wymienione tu tytuły to krążki sprzed kilkudziesięciu lat, ale i
później muzyka przyniosła co najmniej kilka udanych wydawnictw tego
typu: „Marbles” Marillion, „Subterranea” IQ to pierwsze z brzegu
przykłady a dodam jeszcze (z naszego podwórka) „Hipertrofię” łódzkiej
Comy czy wydany niedawno „The Puzzles” Millenium.
Rok 2012 przynosi kolejne interesujące wydawnictwo dwupłytowe a jest nim
„Sceneries” grupy Sylvan. Po nieco kontrowersyjnym, „innym” – „Force of
Gravity” Niemcy postanowili pograć bardziej klimatycznie i nastrojowo.
Od otwierającego „The Fountain Of Glow”, który czaruje swą niezwykłą
delikatnością i przepięknym motywem, który pojawia się zagrany na
pianinie i następnie w postaci niezwykle emocjonalnej gitarowej solówki,
po wieńczący to dzieło iście epicki i podniosły „Chapter 5: Farewell
To Old Friends” ten album pochłania w taki sposób, że nie sposób się
oderwać.
To koronka (koniakowska??;-) ), dzieło wykonane z iście zegarmistrzowską
precyzją, gdzie dźwięki misternie budują klimat płyty. To „raptem” pięć
kompozycji, ale wystarczy rzucić okiem na poszczególne czasy aby
zrozumieć, ze Sylvan poszli na całość i na kontakt ze „Sceneries” należy
poświęcić spory „kawałek dnia”. Niezwykłe wrażenie sprawiają tu
gitarowe solówki. Tak cudownych partii tego instrumentu Sylvan jeszcze
nigdy nie nagrali! Gitara, płacze, szlocha i szepce… od emocji wibruje
powietrze do tego mamy tu wspaniałe melodie zaśpiewane z niezwykłym
wyczuciem, które przywierają do słuchacza niczym muchy do lepu. . .
Muzycy po mistrzowsku budują nastrój, od delikatnego czy niemal
depresyjnego po dość agresywny (trzecia część „Chapter 5: Farewell To
Old Friends” z odjechanym, solo na tle ciężkiej gitarowej ściany). Tu
nie ma przypadku, nie ma też sztampy, powtarzania się i słabszych
momentów. Powiecie, że przesadzam? Możliwe, ale uwierzcie mi czekałem
właśnie na taki album Sylvan! Po genialnym „Posthumous Silence” było
tylko gorzej a tu proszę… TAKA niespodzianka! Niesamowity, gorący
album na mroźne zimowe wieczory!
9/10
Piotr Michalski
















































