1. Cycles of Suffering 03:56
2. Purgatorial Punishment 02:44
3. Eminent Wrath 03:40
4. As Grace Descends 03:04
5. Sullen Days 04:57
6. Pinnacle of Bedlam 03:42
7. My Demise 04:03
8. Inversion 03:50
9. Rapture of Revocation 03:49
10. Beginning of Sorrow 04:32
Rok wydania: 2013
Wydawca: Nuclear Blast
http://www.facebook.com/suffocation
Po powrocie w 2002 roku, Suffocation prężenie kontynuują swoją jakże
brutalną misję, czego najświeższym dowodem jest miażdżący „Pinnacle Of
Bedlam”. Na ten materiał kazano nam czekać dość długo – luka pomiędzy
nowym krążkiem, a jego poprzednikiem z 2009 roku, była najdłuższa w
karierze zespołu (nie licząc przerwy w działalności). Jednak myślę, że
nowe wydawnictwo w pełni to wynagrodzi.
Siódmy longplay Amerykanów zachęca do siebie już samą okładką (pewne
skojarzenia wobec „Genetic Disorder” Nightmare oraz Davy Joensa z
„Piratów z Karaibów” ;)) – aż trudno się oprzeć zgłębieniu zawartości
muzycznej. Ta jest równie bogata, dynamiczna oraz drapieżna. Nie są to
dźwięki dedykowane osobom raczącym się lżejszymi formami rocka –
Suffocation nie bierze jeńców, tylko z siłą tornado niszczy wszystko, co
napotka na swojej drodze. Udowadniają to pierwsze dźwięki otwierającego
„Cycles of Suffering”, utworu, który nie daje odsapnąć ani na moment –
totalna rozpierducha!
Ogólnie królują szybkość, intensywne zmiany, ciężar, agresja i
techniczne podejście na wysokim poziomie. Całość uzupełnia głęboki
growling Franka Mullena nadając muzyce posępno – mrocznej otoczki. Co
istotne, Amerykanie nie gonią do przodu niczym pies zerwany z łańcucha,
ale starają się przełamywać ścianę pościgów na różne sposoby. Utwory
posiadają zwolnienia, dociążenia, przemyślane solówki. Ciekawym akcentem
jest początek/koniec do „Sullen Days” – przypomina mieszankę
Believer/Death. Podobny schizofreniczny motyw występuje pod koniec
„Eminent Wrath”, tym razem powodując coś na miarę szoku termicznego.
Również w numerze tytułowym – pod solo – mamy do czynienia z podobnym
urozmaiceniem, co w tym przypadku wyszło po prostu genialnie. Poruszając
już kwestie solówek, w tej materii jest czego posłuchać – nie jest to
chaotyczne szarpanie strun.
„Pinnacle Of Bedlam” nie zezwala na nudę – dzieje się tu naprawdę wiele,
co rusz pojawia się nowy motyw popędzany następnym. Utwory są krótkie,
ale przy takim nasileniu i intensywności nie ma potrzeby niczego
przedłużać. Mimo specyfiki stylistycznej, kawałki nie toną w jednolitej
mazi, po wysłuchaniu której nic nie zostaje w pamięci. Co prawda
przebojowość jest bliska zeru (chociaż refren do „Rapture of Revocation”
można sobie zanucić ;)), ale całość po prostu ma sens, poszczególne
elementy pasują do siebie jak ulał.
Ponadto, na płycie znalazł się akcent z przeszłości – zespół ponownie
nagrał „Beginning of Sorrow”, który pierwotnie ukazał się przy okazji
„Breeding the Spawn” z 1993 roku i na tym niespodzianek nie koniec.
Wersja limitowana zawiera również DVD, więc kto lubi takie dodatki,
niech odkłada fundusze.
Suffocation to ekipa, do której maniaków death metalu specjalnie
nakłaniać nie trzeba – nazwa jest marką samą w sobie. Zespół wciąż jest w
formie, co odzwierciadla ich nowe dzieło. Komu bliskie są klimaty
pokroju Immolation, Cryptopsy, Broken Hope, Morbid Angel, ten z całą
pewnością wpadnie w sieć utkaną przez Suffocation. Przygotujcie się na
rasowy, techniczny death metal wysokiej próby – ruszajcie na szczyt!
8/10
Marcin Magiera














































