STILLBORN SLAVE – 2017 – 7 Ways To Die

1. Two Worlds
2. Fiends
3. Fallen Empire
4. The End Of Everything
5. I Spit On Your Grave
6. When Sheeps Become Lions
7. You Stand Alone

Rok wydania: 2016
Wydawca: –
https://www.facebook.com/STILLBORN.SLAVE.OFFICIAL/


Dyskografia istniejącego od 2009 roku zespołu Stillborn Slave na chwilę obecną nie jest imponująca, ale bynajmniej nie próżnuje on w realizacji swych muzycznych pasji. Kolejnym krokiem na drodze ku sławie zdaje się być wydana w 2016 roku ep-ka zatytułowana szumnie „7 Ways To Die”.

Okładką przywodzi na myśl „Dying Light” i produkty mu podobne, a umieszczony na niej znak biologicznego zagrożenia, może być w tym przypadku mylący, gdyż z Biohazardem czy innymi przedstawicielami nowojorskiej sceny hard-core francuskiej ekipie muzycznie raczej nie po drodze. Inspirując się takimi kapelami jak Killswitch Engage, Bring Me The Horizon czy August Burns Red, swą twórczością Stillborn Slave idealnie wpasowuje się w gatunek potocznie zwany metalcore, powielając przy tym skutecznie utarte już schematy, od czasu do czasu z lekka wychylając się w kierunku bardziej metalowych brzmień, jak na przykład w „The End Of Everything”. Ciężka jak walec sekcja rytmiczna oparta na prostych i siermiężnych riffach, wzbogacona ostrymi, żwawymi i w znacznym stopniu melodyjnymi zagrywkami, a do tego wokal z pogranicza growlu i wrzasku, od czasu do czasu wspomagany tzw. chórkami. Wszystko to podane w proporcjach na tyle zbalansowanych, że „7 Ways to Die”, to materiał dość przystępny w słuchaniu i za razem kipiący energią. Pozbawiony bezmyślnego łomotu, sztucznego cierpienia czy wydumanej przesadnie melancholii wokalisty czy aranżacji przeładowanych niepotrzebnymi riffami i bezsensownie częstymi zmianami tempa.

Swym mini albumem Stillborn Slave dostarcza słuchaczowi 28 minut dynamicznej i ekspresywnej muzyki, nieskąpej w melodie, ale też nieco zachowawczej i nie wyłamującej się poza konwencję gatunku. „7 Ways To Die” jest płytą solidnie przygotowaną i zagraną, o dobrym brzmieniu i sporej dawce energii, a zespół ma i potencjał i pomysły na aranżacje. Mimo to, ciężko w tym wszystkim o jednoznaczny hit, o coś co szczególnie będzie wyróżniało ten materiał na tle innych wydawnictw i natrętnie siedziało w głowie w pozytywnym w tego słowa znaczeniu.

5,5/10

Robert Cisło

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *