1. Plagued by Fear
2. Desperate Cry
3. Deceive the Masse
4. Empty
5. Live on the Edge
6. Frustration
7. T.R.L.O.S.
8. The Glow of the Rich Man’s Friend
9. Purity of Soul
10. Braindead
11. Hopeless Case
Rok wydania: 2017
Wydawca: Apostasy Records
http://www.souldemise.de/
Fani SOUL DEMISE zostali poddani niełatwej próbie. Bo cóż innego można
pomyśleć skoro na następcę „Sindustry” trzeba było czekać aż 7 lat! Na
całe szczęście wyczekiwanie dobiegło końca, a najbardziej cierpliwi
dostali to na co tyle doczekali – w maju ukazał się album „Thin Red
Line”.
Wydawnictwo już na wstępie przykuwa uwagę klimatyczną, dość nietypową
szatą graficzną. Ta na tle innych metalowych okładek zdaje się mocno
wyróżniać. Na pierwszym planie widać telegraf maszynowy (wykorzystywany
na statkach), który zamiast parametrów prędkości, na podziałce ma
wypisane zagadnienia o charakterze egzystencjalnym. Rozwinięcie
graficznego wątku stanowią specyficzne teksty; płodnie nawiązują do
zachowań człowieka, wewnętrznych rozterek czy też odczuć towarzyszących
zerwaniu więzi z drugą osobą („Empty”). Warstwa liryczna jest
przesiąknięta negatywnymi emocjami, pesymizmem, ale z drugiej strony
czuć w nich wolę buntu wobec otaczającego porządku świata, chęć
wyzwolenia. Dopełnieniem oprawy wizualnej oraz tekstów są dynamiczne
zdjęcia zespołu, gdzie poszczególni muzycy zostali uchwyceni w pozach
emocjonalnego uzewnętrznienia wewnętrznych frustracji, eksplozji
negatywnych emocji.
Co się tyczy dźwięków – są one wysokokalorycznym ładunkiem
skompensowanej energii spod znaku szwedzkiego death metalu w melodyjnym
wydaniu. Stylistycznie zespół obraca się w klimatach, jakie rozkwitały w
połowie lat 90, kiedy to swoje podboje urzeczywistniały m.in. takie
grupy jak IN FLAMES, AT THE GATES czy też SOILWORK. „The Red Line” od
samego początku eksploduje charakterystyczną – dla tamtych czasów –
energią. Zespół atakuje potężną pracą sekcji rytmicznej, mięsistymi
riffami jak również rześkimi gitarami, których praca jest znamienna dla
tejże stylistyki. Całość dodatkowo brutalizuje drapieżny wokal, który
oprócz niskich growli często kąsa agresywnym „wydziorem” . Utwory są
bardzo intensywne i donośne. Od czasu do czasu gęstą atmosferę
rozluźniają akustyczne wstawki, które swego czasu z powodzeniem
stosowała grupa IN FLAMES. Rozwiązanie mało oryginalne, ale nadające
kompozycjom głębszego wyrazu, dzięki czemu materiał staje się bardziej
różnorodny. Oprócz tego zespół stosuje miażdżące zwolnienia,
atmosferyczne wstawki, a co pewien czas pojawia się skromna gitarowa
solówka. Pojawiają się także melodyjne wtrącenia; raz w postaci bardziej
nośnych refrenów innym razem znowu za przyczyną chwytliwej pracy gitar.
I niby wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku, ale jest jedno
„ale”. „Thin Red Line” kuleje nieco pod względem nośności samych
pomysłów – płyta może nieco nużyć. Niby muzyka jest intensywna,
atmosferycznie urozmaicona, ale całościowo prezentuje się niczym zbita
masa, gdzie brakuje charakterystycznych idei, momentów, które mogłyby na
dłużej zakotwiczyć w świadomości słuchacza. To w zasadzie jedyny
zarzut, bo pod względem wykonawstwa oraz realizacji wydawnictwo
prezentuje się bardzo profesjonalnie i dojrzale.
Mimo wszystko, jeżeli tęsknicie za początkami melodyjnego death metalu w
stricte szwedzkim wydaniu, prawdopodobnie przypasuje wam najnowszy
wypiek SOUL DEMISE. Być może „Thin Red Line” nie wnosi niczego nowego
(do samego gatunku), ale z drugiej strony nie jest to materiał
pozbawiony sensu. Jego siłę stanowią płomienna energia pomysłów oraz
żywiołowa realizacja – jest moc! Dlatego poczucie, że to wszystko już
było nie jest tak dotkliwe. Niemcy nagrali solidny materiał, którego
słuchanie po prostu sprawia przyjemność (o ile ktoś chłonie takie nuty).
7,5/10
Marcin Magiera















































