1. Fraktal 01:11
2. Fraccions 04:57
3. Delenda 04:32
4. Last Light 04:32
5. Oscillation 06:50
6. Canvas 06:35
7. Ideate 04:03
8. Purpose 04:13
9. Slithering 05:44
10. Savia 05:53
11. Writhen (bonus track)
Rok wydania: 2012
Wydawca: Spinefarm
W lutym ukazała się na rynku płyta, nowej formacji – Soen, będącej
niezwykle ciekawym konglomeratem doświadczonych muzyków: Joel Ekelf –
wokal (Willowtree), Steve DiGiorgio – gitara basowa (Sadus,
ex-Testament, ex-Death, ex-Iced Earth, ex-Sebastian Bach), Martin Lopez –
perkusja (ex-Opeth, ex-Amon Amarth) i Kim Platbarzdis – gitara (Soen).
Taka fuzja złożona z dosyć różnorodnych stylistycznie metalowych
osobowości, zaowocowała niezwykle ciekawym materiałem muzycznym.
Materiał ten powinien odbić się szerokim echem wśród fanów niebanalnego,
metalowego, a także progresywnego grania! Jeśli się tak nie stanie, to
ja nie zrozumiem, zmienię upodobania i zacznę recenzować płyty z muzyką
country!
Zaintrygować powinna już sama okładka, która z pewnością skojarzy się
wam z szacowną grupa Tool (Lateralus). I szczerze powiedziawszy to dobry
trop, bo muzyka Soen jest bez wątpienia przesiąknięta Tool -ową
estetyką. Mimo wszystko nie jest to jakaś Tool-owa kalka, w muzyce Soen
słychać wiele muzycznych wpływów, które skomasowane na tej płycie,
tworzą niezwykle intrygujący efekt muzyczny. Wokal Joela Ekelfa kojarzy
mi się fragmentami z wokalem Mariusza Dudy, natomiast gitary brzmią
czasami jakby w przedsięwzięciu tym brał udział Jim Matheos. Stąd moje
kolejne skojarzenia: Riverside, Fates Warning i OSI. Ważnym elementem
tej układanki jest sekcja rytmiczna: wyrazisty klangujący bas i świetne
efekty perkusyjne tworzą tutaj niesamowitą aurę. Muzycy nie zapędzają
się raczej w mega-szybkie i ekstremalnie ciężkie metalowe rejony.
Większość płyty utrzymana jest w spokojniejszych, umiarkowanych,
lewitujących, jednak dosyć mrocznych klimatach, co nie znaczy że nie
potrafią dołożyć do „pieca”.
Ubiegły rok owocował w wiele fantastycznych metalowych płyt, owładnęły
mną m.in takie pozycje jak: Mastodon, Machine Head, Leprous… Nowy rok
jeszcze się praktycznie tak na dobre nie rozgościł, jeszcze nie minęły
echa wszelkich podsumowań minionego muzycznego roku, docierania do
pozycji, które gdzieś umknęły, a mimo to już teraz mam swojego kandydata
do grona ulubionych płyt roku obecnego – SOEN! Radzę zapamiętać tą
nazwę, nie wiem czy powtórzą sukces wypomnianego wcześniej Toola, ale
wiem jedno, warto tego posłuchać!
9,5/10
Marek Toma
















































