1. Disease
2. Another dick in the system
3. Pulling my heart out from under me
4. When god can’t wait
5. Shut up baby, i love you
6. Strength
7. White trash
8. You lie
9. Nothing
10. Love is dead
11. Let it ride
12. You lie (Corn Fed Mix)
Rok wydania: 2006/2025
Wydawca: SPV/Ear
Po „Subhuman Race” na SKID ROW postawiłem krzyżyk… to był dramatycznie słaby materiał (choć pewnie byli i tacy, którym się podobał). Kolejnych płyt nie słuchałem w całości, docierały do mnie pojedyncze utwory, które tylko utwierdzały mnie w słuszności wyboru. Zespół dotknął syndrom Queensryche – nagle zapomnieli, jak pisać dobre piosenki…
W roku 2006 „Revolutions Per Minute” olałem i dopiero teraz, niemal dwadzieścia lat później, za sprawą wznowienia przesłuchałem krążka w całości…
Jakie wrażenia? To nie był i nie jest „mój” SKID ROW – Johnny Solinger, ówczesny wokalista zespołu, śpiewa całkiem nieźle, ale utwory tu zawarte to jakiś misz masz bez przebojów. Sporo tu wręcz punk rockowej energii, jest hard rock, ale są też takie „wynalazki” jak punk szanty („When god can’t wait”) czy country („You lie”). Fragmenty „Shut up baby, i love you” przywodzą mi na myśl kapelę Dog Eat Dog, dla odmiany „Strength” pobrzmiewa Jane’s Addiction (w przeciwieństwie do wcześniej wymienionych ten jest dość udany). Po stronie plusów? Na pewno otwieracz, czyli „Disease”, „Nothing” czy „Love is dead” z fajnym gitarowym motywem.
Przełom nie nastąpił, to nie jest album, do którego będę wracał, ale cieszę się, w końcu go przesłuchałem i miałem okazję skonfrontować się z całością. To płyta, która ma tzw. „momenty”, ale to za mało.
6,5/10
Piotr Michalski




















































