1. The Prince Of Wands
2. Heavy
3. Evening Drag
4. How Do You Peel
5. Where Do You Hide
6. Workers Hymn
7. The Illusionist
8. Jane
9 I Put A Spell On You
10. Floating Castles
Rok wydania: 2015
Wydawca: Genle Art of Music
http://www.simeonsoulcharger.com/
https://www.facebook.com/SimeonSoulCharger?ref=ts
Należąca do muzyków RPWL wytwórnia Gentle Art Of Music, stała się
stajnią nowych i ciekawych muzycznych zjawisk z kręgu szeroko pojętego
(głównie niemieckiego) progresywnego rocka. Jak w tym przypadku ma się
sprawa z zespołem Simeon Soul Charger, który tak naprawdę niemieckim nie
jest? Czterech gentelmanów tworzących ten zespół: Aaron Brooks (wokal,
gitara, klawisze), Rick Phillips (gitara, wokal, mandolina), Spider
Monkey (gitara basowa, banjo), Joe Kidd (perkusja, wokal) pochodzi z
Akron w Ohio. Opuścili oni jednak swój amerykański dom głównie w tym
celu, aby dostosować swoją muzykę do sceny europejskiej. Przytulna
wiejska chata na obszarze Bawarii, w której się osiedlili, stała się
ich druga ojczyzną. „A Trick Of Light” mająca swoja premierę 30
stycznia, jest trzecią płytą w ich dyskografii. Wcześniej wydali
intrygujący koncept „Harmony Square”(2012), oraz swój debiutancki
długogrający album (wcześniej wydali Ep-ki) „Meet Me In The Afterlife”
(2011).
Muzyka jaka wykonują Amerykanie (a właściwie teraz już Bawarczycy)
najbardziej wpisuje się w popularny ostatnio retro-rockowy nurt
muzyczny. Mimo wszystko różni się ona od licznych nowo-powstałych
zespołów, które brzmią niczym stare dobre Led Zeppelin. Nie ma tego
hard rockowego pazura, jakie posiadają formacje typu: Graveyard, Rival
Sons, The Vintage Caravan czy Blues Pills. Można się tutaj doszukać
natomiast wielu innych, bogatych składników, czerpiących z art rocka,
psychodelii, ale także folku i bluesa. Jeżeli chodzi o współczesne
zespoły retro-rockowe, w tym względzie bliżej jest im chyba do
Brytyjczyków z Wolf People.
Już na samym początku płyty, w kompozycji „The Prince Of Wands” słychać,
że mimo emigracji do Europy, bliski im jest jeszcze klimat owiany
piaskiem amerykańskiej prerii. Jeżeli chodzi o wyczuwalne klasyczne
wzorce, w kolejnych utworach, czasem zabrzmią w ich muzyce echa The
Doors („Heavy”), czasem The Beatles („Evening Drag”), The Moody Blues
(„How Do You Peel”), czy wczesnych Floydów okresu Syda Baretta („Where
Do You Hide”). W kolejnych fragmentach płyty praktycznie takich
legendarnych nazw mogło by tutaj paść bardzo wiele.
Tytuł albumu: „A Trick Of Light” – można chyba zinterpretować w ten
sposób, że nowa płyta Simeon Soul Charger jest waśnie taką magiczną
sztuczką, swoją muzyką naświetlającą nam uroki, jakie niesie kreowanie
brzmień i klimatów złotej ery muzyki przełomu lat 60-tych i 70 -tych. Z
dużą przyjemnością podążam więc za blaskiem, tworzącym fantastyczne
cienie zamierzchłej muzycznej epoki.
8/10
Marek Toma

















































