1. Across the Rubicon
2. Breathe
3. Empty Places
4. When Snow’s Falling Down
5. Anybody
6. Grendel Memories
7. Nothing
8. Don’t Stop This Movie
Rok wydania: 2012
Wydawca: Progress Records
http://www.silhouetteband.nl
Są płyty, które gdyby im się dokładnie „przyjrzeć” to okaże się, że niczym wielkim się nie wyróżniają a jednak trudno się od nich oderwać. Muzyka na nich zawarta jest przewidywalna, podobnych dźwięków nagrano już na kopy, a jednak jest „to coś”! Zbliżone do tych odczucia towarzyszą mi przy okazji najnowszej pozycji holenderskiej formacji Silhouette – „Across the Rubicon”.
Muzyka zawarta na tym srebrnym krążku to oklepany (z pozoru) do bólu neoprogresywny rock, utrzymany w charakterystycznym stylu szkoły holenderskiej (Mangrove, Knight Area). Ogromną rolę odgrywają tu instrumenty klawiszowe, które budują atmosferę kolejnych kompozycji, wiele tu pięknych gitarowych solówek czy akustycznych smaczków – wydaje się, że w związku z tym nic wielkiego powstać nie mogło, a jednak od kilku dni nieustannie katuję tą płytę i rozpływam się przy każdym kolejnym przesłuchaniu.
Silhouette udała się nie lada sztuka, i w ramach niezwykle hermetycznego gatunki w jakim się obracają nagrali bardzo świeży i wręcz porywający album. Nie odnajduję tu słabszych momentów, no może poza kilkoma wokalizami Jossa Uffinga, ale nie jest to problem, ponieważ w zespole jest trzech równoprawnych wokalistów (mnie osobiście najbardziej przekonuje Brian de Graeve, dysponujący ciepłą i przyjemną barwą głosu) co nadaje muzyce dodatkowego waloru. Są tu i rozbudowane formy w postaci ponad 11-o minutowych kolosów w postaci „Breathe”, „Anybody” czy „Don’t Stop This Movie” ale i kompozycje krótsze, które w trzech przypadkach powalają swym pięknem. Które to? Pierwsza to nastrojowa, balladowa „Empty Places”, numer dwa to znany od jakiegoś czasu cudowny „When Snow’s Falling Down” z rewelacyjnym motywem zagranym na instrumentach klawiszowych i dziecięcym chórem w zakończeniu (są to dzieci członków zespołu) oraz niezwykle emocjonalny wzbogacony brzmieniami hammondów „Nothing”.
„Across the Rubicon” będzie gratką dla każdej duszyczki spragnionej pięknych, wpadających w ucho melodii i nieco bujającego klimatu. Jak dla mnie jeden z najlepszych neoprogresywnych albumów, które ukazały się w ciągu kilku ostatnich lat.
10/10
Piotr Michalski
PS. Na sam koniec dodam, że wreszcie wyśmienitą muzykę Silhouette zdobi najwyższych lotów grafika (ta do „Moods” była bardzo… średnia). Począwszy od okładki poprzez książeczkę jest na wysokim poziomie, a to za sprawą Eda Unitsky’ego – świetna robota.
















































