01. An Overture in my Head
02. Expectations I
03. Someone
04. Bite the Bullet
05. Closing Doors
06. Burning Bridges I
07. Fuzz & Buzz
08. A Step Ahead Behind
09. The Station at the Border of the Mind
10. Expectations II
11. You’re Not Needed Anymore
12. There are Times
13. Ignorance
14. Expectations III
15. Burning Bridges II
16. Wide Open Plains
Rok wydania: 2014
Wydawca: Progressive Promotion Records
http://www.seasons-of-time.com/releases.html
Seasons of Time pochodzą z Bremerhaven, leżącej w północnych Niemczech
miejscowości, u ujścia Wezery do Morza Północnego. Powstali w 1993
roku. W 1997 roku światło dzienne ujrzał ich pierwszy album „Bechind The
Mirror”, będący koncept albumem dotyczącym bardzo makabrycznego tematu
(szalona kobieta zabija swoje dzieci, ze względu na jej nowego
kochanka). Na kolejną płytę zespołu przyszło nam czekać aż 17 lat.
Obecnie zespół tworzą: Dirk Berger (bas, klawisze ,wokal), Malte Twarloh
(wokal, gitara, klawisze), Florian Wenzel (gitara), Marco Grühn
(perkusja).
Nowe dzieło Seasons of Time “Closed Doors to Open Plains” wydane
zostało dzięki wytwórni Progressive Promotion Records i podobnie jak w
przypadku debiutu, jest to również koncept album. Jego temat tym razem
nie jest tak makabryczny i chyba bardziej uniwersalny. W starannie,
pięknie wydanej obwolucie płyty, znaleźć można cytat należący do Charlie
Chaplina: „chciwość jest duszą ludzi zatrutych”. W dzisiejszych
czasach właśnie chciwość, zachłanność, zazdrość bywają często motorem
napędowym pchającym nas przez życie, dzięki czemu stajemy się ślepi na
to co nas otacza, ślepi na całe piękno tego świata. Powinniśmy więc
zrobić wszystko, aby to zmienić.
Muzycznie natomiast, Season of Time czerpie garściami z tradycji
neo-progresywnego rocka, jednak nie jest to pozycja stricte
neo-progresywna, chociaż gdzie niegdzie wyłapać można szereg nawiązań do
neo-progresywnej estetyki, w brzmieniu klawiszy (skojarzenia z wczesnym
Marillion), w gitarowych solówkach (echa klasyków gatunku). Pewne
muzyczne motywy przywodzą mi na myśl nawet nasze rodzinne Millenium
(szczególnie kompozycja „Someone”). Jednak jako całość płyta tworzy
swoisty, specyficzny klimat, który czyni muzykę Seasons of Time dosyć
oryginalną. Na owy klimat duży wpływ ma również charakterystyczny wokal,
wokal z pewną specyficzną manierą, czasem kojarzącą mi się z Peterem
Hamillem a czasem nawet z Sydem Barettem (szalonym floydowym diamentem).
Muzyka spięta została tutaj jakby klamrą, może aby uwrażliwić słuchacza
na otaczającą naturę. Wszystko więc zaczyna się i kończy odgłosem
śpiewających ptaków.
Może właśnie dzięki tej płycie będziemy mogli jakoś szerzej otworzyć
zamknięte drzwi, na pełne uroku, otwarte, otaczające nas przestrzenie?
7/10
Marek Toma














































