01. Going Out With A Bang
02. We Built This House
03. Rock My Car
04. House Of Cards
05. All For One
06. Rock 'N’ Roll Band
07. Catch Your Luck And Play
08. Rollin’ Home
09. Hard Rockin’ The Place
10. Eye Of The Storm
11. The Scratch
12. Gypsy Life
Rok wydania 2015
Wydawca: Sony
http://www.the-scorpions.com/
Panowie ze Scorpions długo nie wytrzymali na muzycznej emeryturze. Mieli
zakończyć działalność po trasie promującej „Sting in the Tail”, ale jak
wiadomo – ciągnie wilka do lasu. Niemcy doszli do wniosku, że ich
miejsce jest na scenie („Zrozumieliśmy, że nie możemy żyć bez grania” –
wyjaśnia wokalista, Klaus Meine w wywiadzie dla „Teraz Rocka”), a nie na
słonecznej plaży, gdzie – tak naprawdę – mogliby wygrzewać się do końca
swojego życia i pić drinki z palemką. Dzięki tej decyzji możemy trzymać
w ręku najnowsze dzieło, o jakże symbolicznym tytule – „Return to
Forever”.
Okazja na wydanie osiemnastego krążka nadarzyła się znakomita. W tym
roku Scorpionsi obchodzą przecież 50-lecie (!) działalności. Fajnie
więc, że zamiast pójść na łatwiznę i wydać album z serii „greatest hits”
z dwoma nowymi utworami, uświetnili obchody rocznicy premierowym
wydawnictwem (a niebawem światło dziennie ma ujrzeć film dokumentalny o
zespole – „Forever And A Day – The Scorpions Film”). Odkopali utwory,
które powstały w latach 80. (czyli w okresie swojej największej
świetności), a także stworzyli nowe wraz z producenckim duetem
Andersson-Hansen.
W porównaniu z „Sting in the Tail” materiał wydaje się ostrzejszy i
bardziej dynamiczny. Czuć, że wróciła ta hardrockowa moc, która
cechowała ich muzykę trzy dekady temu. Wystarczy posłuchać „Rock My
Car” (tytuł nieprzypadkowy, podczas podróży samochodem noga z gazu nie
zejdzie), „All for One” czy mój ulubiony w zestawie „Rock’n’Roll Band”.
Ten ostatni, rzecz jasna, w wersji szybszej niż na „MTV Unplugeed In
Athens”. W „Catch Your Luck and Play” czuć AC/DC (wrażenie potęgują
dziarskie okrzyki w refrenie). Sporym zaskoczeniem może być swingujący
„The Scratch”. Z kolei promujący „We Built This House” (z riffem jakże
podobnym do tego z „Rock You Like a Hurricane”) to już Scorpions w
pigułce. Gorzej to wszystko ma się jednak z balladami. Od zawsze mieli
do nich smykałkę, ale żadna z tu zawartych („House of Cards”, „Gypsy
Life”, „Eye of the Storm”) nie ma szans równać się z legendarnymi
kompozycjami jak „Holiday” czy „Still Loving You”. Są to utwory
niewątpliwie przyjemne – niestety brak w nich tej magii, którą potrafili
kiedyś w „przytulanych” wytworzyć.
„Return to Forever” to przyzwoity album. Bez jakichś specjalnych
fajerwerków, ale z drugiej strony panowie nie mają się przecież czego
wstydzić – scorpionsowa passa z ostatnich trzech płyt została
podtrzymana. Dla mnie najważniejsze jest przede wszystkim to, że
słychać, jak Schenker i spółka cieszą się ze wspólnego grania. Na nowym
krążku to słychać i na tegorocznych jubileuszowych koncertach pewnie też
tak będzie. Warto więc wybrać się za dwa miesiące do łódzkiej Atlasy
Areny i podziwiać – niewątpliwie – legendę rocka w najwyższej formie.
P.S. Warto sięgnąć po edycję deluxe „Return to Forever” z czterema
dodatkowymi utworami. Lekki i przyjemny „The World We Used to Know”,
kolejna ballada do kolekcji w postaci „Who We Are”, odpowiednio łączący
gitary akustyczne z mocnym uderzeniem „When the Truth Is a Lie” oraz
znany z koncertu z Aten rewelacyjny „Dancing with the Moonlight”. Dalej
mnie to zastanawia, dlaczego do licha jeden z najlepszych utworów
Scorpions w ostatnich latach nie znalazł się na podstawowej wersji?!
7/10
Szymon Bijak














































