1. Iron Curtain
2. Defilada
3. Camelele
4. Rozmowa z Mistrzem
5. Opowieść
6. Błogosławione dni
7. Sunrise
8. Góry tańczące
9. Dopóki żyje matka jesteś dzieckiem
Rok wydania: 2009
Wydawca: Metal Mind Productions
SBB to już legenda polskiego rocka. Mnogość nagranych płyt i
rozpoznawalność na całym świecie są wizytówką tej śląskiej formacji. Po
długim okresie wydawniczej ciszy, od kilku lat znów można cieszyć ucho
nowymi krążkami zespołu i właśnie swoją premierę będzie miał kolejny.
„Iron Curtain” to najświeższa propozycja SBB i odnoszę wrażenie, że to
najciekawszy album zespołu od powrotu. Jest delikatniejszy i nieco
bardziej melancholijny (w porównaniu do poprzedniej – „The Rock”).
Wypełniają go dość delikatne dźwięki okraszane ciekawymi klawiszowymi
plamami serwowanymi przez Józefa Skrzeka i gitarowymi zagraniami
Apostolisa Anthimosa. Interesująco wypadają kompozycje instrumentalne,
które zespół zgrabnie wkomponował w album. Zwłaszcza pierwszy z nich:
rozpoczynający się odgłosami marszu, podniosły i przytłaczający, niemal
psychodeliczny „Defilada” robi na słuchaczu kolosalne wrażenie. Dla
odmiany „Opowieść” to bardzo przyjemne rockowe granie, na luzie i z
przyjemnym feelingiem. Nieco zdziwienia na mojej twarzy wywołał ostatni z
trzech instrumentali – „Sunrise”, a to głównie z faktu, iż jest to
nieco zmieniona wersja utworu z albumu Apostolisa Anthimosa –
„Miniatures”, o tym samym tytule. Nie mniej wypada ona przekonująco i
ładnie komponuje się z pozostałą zawartością „Iron Curtain”. Na uwagę
zasługują również nastrojowe, utrzymane w bujającym klimacie „Camelele”
(bardzo ciekawie wypadają tu partie gitary), nieco gorzkie w swej
wymowie „Rozmowa z Mistrzem” czy podszyty nutką orientalizmu
„Błogosławione Dni”, w którym na uwagę zasługuje ciekawa rytmika. Krążek
zamyka „Dopóki żyje matka jesteś dzieckiem” i to kolejny przykład
ciekawego tekstu okraszonego w tym przypadku utrzymaną w brazylijskich
klimatach samby melodią.
Muszę przyznać, że po „The Rock”, która nie do końca do mnie trafiła,
„Iron Curtain” to kawał solidnej dawki melodii, która przypadła mi do
gustu. Polecam nie tylko zwolennikom rockowych dinozaurów, ale i
młodszym odbiorcom – stara gwardia trzyma się dobrze…
7,5/10
Piotr Michalski



















































