SATHANAS / DEATHEPOCH – 2023 – Hellspawn Hegemony

SATHANAS / DEATHEPOCH – 2023 - Hellspawn Hegemony

1. SATHANAS- Arise from Fire
2. SATHANAS- Defiled
3. SATHANAS- Hail Lucifer
4. SATHANAS- Jaws of Satan
5. SATHANAS- To Bring The Sabbat
6. DEATHEPOCH – B.D
7. DEATHEPOCH – I.H.S.
8. DEATHEPOCH – D.W.
9. DEATHEPOCH – G.O.M.
10. DEATHEPOCH – B.T.K.

Rok wydania: 2023
Wydawca: Putrid Cult
https://www.facebook.com/PutridCult


Death Dealers Fest V w Poznaniu „U Bazyla” w 2009 roku, koncert, którego nie da się zapomnieć. Wówczas Sathanas w ramach European Excommunication Tour 2009 dzielił scenę (a raczej podłą norę na gdzieś na zapleczu) z Nunslaughter dając genialne show. Od tamtej pory nasze drogi nieco rozeszły, ale za sprawą Putrid Cult, znów sięgnąłem po twórczość ekipy z New Brighton.

Sathanas szerzy swe death metalowe herezje już grubo ponad trzy dekady, w niektórych kręgach osiągając status zespołu wręcz kultowego. Aczkolwiek trzeba przyznać, że mimo swej legendarności, nie zajmuje miejsca na mainstreamowym podium. Tak, czy siak, swą  pokaźną dyskografię powiększył właśnie o kolejny split, „Hellspawn Hegemony”. Łączy na nim siły z polskim Deathepoch – projektem Morgula oraz Lorda K, również dającym się mocno we znaki, lecz w zgoła odmienny sposób. Obie załogi zaprezentowały po pięć premierowych utworów, tworząc blisko czterdziestopięciominutowy album. Nie mało, zważywszy na niegodziwe dźwięki w nim zawarte.

Ze strony Stathanas nie znajdziemy tu nic specjalnie zaskakującego czy ekscentrycznego jeżeli chodzi o stylistykę, jaką zespół prezentuje. Jego twórczość to ucieleśnienie klasycznego death metalu w bardzo dobrym wydaniu i formie. Czystej, surowej, brutalnej. Dość oczywistej, ale przez to zupełnie przystępnej. Chwytliwe kompozycje nie są przeładowane karkołomnymi zagrywkami czy feerią blastów, dzięki czemu, muzyka nie traci ani na wartości, ani na mocy czy dynamice. Oldschoolowy klimat, brudne brzmienie, nieśpieszne tempa dodatkowo powodują, że całkiem przyjemnie się tego słucha. Czego zatem chcieć więcej?

Natomiast Deathepoch, to już jazda skierowana w inną stronę. Ten muzyczny spektakl nie jest już tak łatwy w odbiorze, jak utwory poprzednika, ponieważ metal w tym wydaniu jest podle posępny, bardziej agresywny i zwrócony ku elektronicznym klimatom, nasyconym elementami noisu i industrialu. Jednakże tworzą one pewien niepozostający bez znaczenia, specyficzny koloryt. Ponury i mroczny, buduje gęstą, dojmującą atmosferę, która pełni tutaj zdecydowanie ważniejszą rolę aniżeli w muzyce amerykańskiej grupy. Czyni bowiem muzykę polskiego duetu, intrygującą i znacząco wyróżniającą się na tle innych death/black  metalowych wydawnictw.

Mino sporych różnic, dzielących twórczość obu grup, wszystko stanowi charakterne zestawienie, do którego bez wątpienia warto przyłożyć ucho. Z jednej strony mamy coś, co przyjmujemy bez zaskoczenia i z odprężeniem. Z drugiej natomiast, trafiamy w iście niepokojące rejony, gdzie muzyka odstręcza, a za razem zatrzymuje, by ją docenić i pojąć o co w tym wszystkim chodzi. To zaskakujące zróżnicowanie materiału ma oczywiście pozytywny wydźwięk, a obie części finalnie sumują się w interesującą całość.

Robert Cisło

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *