SANDBREAKER – 2021 – Children of the Erg

SANDBREAKER - 2021 - Children of the Erg

1. Children of the Erg
2. Sand Thrower
3. Smuglers of the Spice
4. Walk Without Rhythm

Rok wydania: 2021
Wydawca: Defense Records
https://www.facebook.com/sandbreakerdoom


Minęło przeszło pół wieku od kiedy Frank Herbert powołał do życia uniwersum „Diuny”, a ono wciąż jawi się niewyczerpanym źródłem inspiracji, karmiąc kolejne pokolenia artystów. Podobnie jak niegdyś Cryo Interactive czy David Lynch, tak i nasz rodzimy Sandbreaker obrał azymut na Arrakis i okolice, dając wyraz fascynacji tym niegościnnym lądem w swej twórczości.

Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie obcowania z kolejnym stonerowym albumem, pełnym leniwych melodii wykrzesanych z przepalonych upałem (i nie tylko) umysłów. To pułapka na tych, którzy z rybnicką grupą wcześniej się nie zetknęli, a stronią od dźwięków o hippisowskim zabarwieniu. Zabieg to celowy i efekt zarówno urokliwej oprawy graficznej oraz samej nazwy zespołu. Jego twórczość okazuje się nie lada niespodzianką, gdyż w rzeczywistości oferuje muzykę z najcięższej kategorii wagowej, z pogranicza doom i death metalu. Oczywiście nie pozbawioną pewnej dozy melodii i lżejszych tonów, ale jakże daleką od sielskich klimatów. Może pewne elementy stonera są słyszalne, lecz nie tędy droga. Nisko, wolno i ciężko – „daleko ponad zwykłą miarę”. Taka idea przyświeca działaniom Sandbreakera  i świetnie się w tym sprawdza.

„Children of the Erg” – trzecia odsłona wojaży po odległym świecie Herberta, składa się zaledwie z niecałego kwadransa dźwiękowej treści. Niezwykle mocnej i przytłaczającej, jak nabrzmiałe ołowiane chmury, przetaczające się podłą sierpniową pogodą po ponurym nadbałtyckim niebie. Misternie utkane z sążnistych riffów i głębokiego growlu kompozycje, kipią dźwiękami potrafiącymi kruszyć mury, a przy tym gnieżdżą się skutecznie w umyśle słuchacza. Zwłaszcza „be like sand” kołacze się natrętnie w głowie niczym złowieszcza mantra. Atrakcyjna jest tu niewątpliwie już sama forma, w jaką ujęto warstwę muzyczną, nawet w oderwaniu od literackiego tła. Jednakże ono przyprawia całość dodatkowym smakiem. Dość niecodziennym, gdyż „Diuna” mimo swej kultowości i obecności w popkulturze, raczej nieczęsto w niej gości za sprawą albumów muzycznych, a zwłaszcza metalowych.

„Children of the Erg” jest bardzo dobrym wydawnictwem – stwierdzenie jakkolwiek banalnym się wydaje, jest w pełni zasadne. Mamy bowiem do czynienia z naprawdę solidną płytą i trudno wskazać jej słabe punkty. Rzecz jasna poza niedosytem wynikającym z niedostatecznie zadowalającego czasu trwania ep-ki. W końcu zawiera jedynie cztery, niezbyt długie utwory. Każdy z nich powiązany tematycznie ze sobą, stanowi muzyczny zapis eksploracji wspomnianego wcześniej pustynnego uniwersum. Wszystkie na wysokim poziomie. Pozbawione kompozycyjnych kontrowersji, stylistycznej woltyżerki, czy zwykłego ogłuszającego zgiełku. Płyta utrzymana jest w tym samy stylu, co poprzednie wydawnictwa, czyli niespiesznego i ciężkiego metalu. Ale bez obaw, to nie Sunn O))). Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że w tym przypadku akcja toczy się stosunkowo wartko, oczywiście jak na przyjęte standardy. Zwłaszcza „Walk Without Rhythm” jawi się w tym całym zestawieniu najbardziej żwawym. Ogólnie rzecz ujmując kompozycje zdają się być lepsze i bardziej dynamiczne, aniżeli ma to miejsce na „Worm Master”, aczkolwiek należy studzić nadzieje o zawrotnych tempach.

Ponad wszelką wątpliwość Sandbreaker udowodnił, że mimo specyficznej estetyki, w której się porusza, doskonale wie, jak wykreować właściwą atmosferę (która mimo wszystko nie sprawia wrażenia dojmującej) i zapewnić porcję efektownej, choć krótkiej rozrywki.

9/10
Robert Cisło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *