SANDALINAS – 2008 – Fly To The Sun

Fly To The Sun
Never Seen Before
Bad Dreams
Back From The Light
No Matter What
As The Rain Falls
Double Cross
Ring Of Fire
The Wrong Side Of Me
Shadows In The Rain
The Healer Talks
Seasons In The Sand

    Rok wydania: 2008
    Wydawca: Metal Heaven


    Miało być progresywnie, a wyszło hard rockowo. Bez polotu, banalne melodie, głupawe teksty… Miało być ambitnie a wyszło prosto, wprawdzie żywiołowo, ale nieco bez wyrazu.
    Progresywne zostały jedynie solówki, za to riffy jak i linie melodyczne są uproszczone do granic możliwości. Chwilami wydaje się to nawet granie dość charyzmatyczne i energetyczne, ale na dłuższą metę nie da się przesłuchać więcej niż jednego utworu bez pewnego niedosytu.
    Buńczucznie zapowiadany drugi album projektu Sandalinas, do tego Rick Altzi na wokalu. zapowiadało się naprawdę imponująco. A tak naprawdę mamy to kilka niezłych utworów i kilka słabych piosenek. Moje przekonanie do kilku utworów jest spowodowane kilkukrotnym przesłuchaniem. Na silę postanowiłem przekonać się do tego materiału. Nie udało mi się to w pełni. Obawiam się do tego, że z innymi zawiedzionymi fanami Sandalinas nie będzie miał tyle szczęścia i album wyląduje w zakurzonym kącie półki…
    Na uwagę zasługują „As the rain falls”, otwieracz „Fly to the Sun” i akustyczny przerywnik „Back From the Light”, a cały album i końcowe wrażenie ratuje ostatni utwór „Seasons In the Sand”.
    Sam zamysł przypomina mi nieco numer, jaki wyciął ostatnio Richard Andersson z ostatnim albumem Space Odyssey. Jednak Anderssonowi zrobienie hard rockowego zespołu z progresywnego projektu udało się wyśmienicie.
    Co do nowego albumu Sandalinas mam mieszane uczucia. Nie wiem może jestem uprzedzony, może po prostu album nie sprostał moim oczekiwaniom. Ale nawet jeśli próbuję podejść do tematu jako fan hard rocka, dalej jestem z tej płyty nie do końca zadowolony. Wydaje mi się, że punkowa prostota i banał przeszczepiony do tej muzyki niezbyt się sprawdza. Materiał jest świetnie odegrany i zaśpiewany. Idealna produkcja to kolejny atut tej płyty. Do mnie jednak ten krążek nie trafia. Zachęcam jednak do przekonania się do zalet i wad „Fly to the sun” na własnej skórze (własnych uszach). Być może uznacie prostotę tego albumu, za tchnienie świeżości.

    6/10

    Piotr Spyra

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *