1. Night Witches
2. No Bullets Fly
3. Smoking Snakes
4. Inmate 4859
5. To Hell And Back
6. The Ballad of Bull
7. Resist And Bite
8. Soldier of 3 Armies
9. Far From The Fame
10. Hearts of Iron
Rok wydania: 2014
Wydawca: Nuclear Blast
http://www.sabaton.net/
Ponoć na świecie tylko dwie rzeczy są pewne: śmierć i podatki. Powoli
trzeba będzie się zacząć zastanawiać nad dopisaniem trzeciego elementu
do tego powiedzenia: „obecność utworu poświęconego historii Polski na
płycie Sabaton“. Po opowieściach o heroicznej bitwie żołnierzy kapitana
Raginisa oraz bohaterstwie Powstańców Warszawskich, Joakim Broden wziął
na warsztat tragiczne losy rotmistrza Pileckiego. 4859 w tytule utworu
był jego obozowym numerem w Auschwitz. Takie to czasy mamy, że najnowszą
historię Polski popularyzują szwedzcy metalowcy…
Sam utwór wyróżnia się na najnowszym albumie Sabaton i piszę te słowa
nie tylko ze względu na patriotyczne pobudki. Fajny, pozytywkowy motyw
na otwarcie, kroczący rytm, podniosły nastrój i natychmiast wpadający w
ucho refren – na koncertach kapeli w Polsce na bank będzie kolejny
sztandarowy hicior.
Sabaton przeszedł niedawno personalną rewolucję, ale nie miała ona
radykalnego wpływu na styl zespołu. Wszechobecny patos, lekko kiczowate
klawiszowe ozdobniki, bojowe refreny i teksty o wojnie jak były tak są i
pewnie będą do ostatnich dni istnienia tego skandynawskiego zespołu.
Skoro starsi koledzy z Manowar od ponad trzech dekad obrabiają te same
patenty i dorobili się kultowego statusu, to dlaczego Sabaton nie miałby
pójść podobną drogą kariery? Duch Manowar i ich słynnego „Heart of
Steel” musiał zresztą towarzyszyć Brodenowi podczas komponowania „Ballad
of Bull“. Swoją drogą: klasyczna ballada na płycie Sabaton to novum.
Podobnie jak drumlowe zagrywki i generalnie westernowy klimat w „To Hell
And Back“. To zresztą najbardziej przebojowy fragment „Heroes“, wybór
na pierwszego singla był więc oczywisty.
Szkoda tylko, że końcówka płyty jest słabsza niż pierwsza jej połowa. A
w „Hearts of Iron“ grupa niebezpiecznie zbliża się do autoplagiatu
(proszę posłuchać samemu i zgadnąć, które własne kompozycję panowie
niemal sklonowali;).
„The Art of War“ to nie jest, ale wstydu nie ma. Dla fanów Sabaton – po prostu mus!
8/10
Robert Dłucik



















































