ROYAL HUNT – 2008 – Collision Course

1. Principles Of Paradox
2. The First Rock
3. Exit Wound
4. Divide And Reign
5. High Noon At The Battlefield
6. The Clan
7. Blood In Blood Out
8. Tears Of The Sun
9. Hostile Breed
10. Chaos A.c.


Rok wydania: 2008
Wydawca: Frontiers Records
http://royalhunt.com


Przyznam się bez bicia, że zawsze byłem umiarkowanym fanem Royal Hunt. Mam wprawdzie kilka albumów, ale jakoś zawsze wolałem te z D.C. Cooperem niż z Johnem Westem… Do tego z jednej strony specyficzny styl grupy, z drugiej strony mocno rozrzucony, od hard rocka przez prog do powermetalowego kiczu.
Zwróciłem swoją uwagę ponownie na Royal Hunt w momencie kiedy dowiedziałem się, że na nowym albumie wystąpi Mark Boals. Jako ciekawostkę wspomnę, że na wydanym w zeszłym roku trzecim albumie Genius miejsce Boalsa zajął D.C. Cooper… a tu mamy Marka Boalsa w zespole, gdzie śpiewał Cooper… Apetyt na nowy album Royal Hunt zaostrzył wydany niedawno album The Codex będący kooperacją Marka i Magnusa Karlssona..
Muszę przyznać, że kiedy z kolei dowiedziałem się, że Royal Hunt zagra w Polsce, odgrzebałem wszystkie albumy grupy, które kurzyły się gdzieś na dolnych – tych mniej popularnych półkach… a kiedy tylko było to możliwe zamówiłem album „Collision Course”.

Sporą obawę miałem jednak co do samego konceptu. „Collision Course” bowiem jest w zamyśle kontynuacją albumu Paradox (nawet podtytuł płyty to: Paradox II). Ostatnimi czasy każdy zespół, który pokusił się o kontynuację swoich najlepszych albumów – delikatnie mówiąc nie popisał się, że wspomnę tylko o Queensryche, Helloween i Gamma Ray.
Czym zatem uraczył nas Royal Hunt? Otóż mamy do czynienia z bardzo dobrym albumem. Mark Boals świetnie wpasował się w styl grupy, a nowoczesna produkcja sprawia, ze klawisze Andre Andersena nie brzmią tak infantylnie. Mimo, że tak naprawdę stylistycznej rewolucji tu nie uświadczymy, to wszystko podane jest w jakiś taki bardziej stonowany i mniej nachalny sposób. Począwszy od orkiestracji, po progresywne solówki, hardrockowe riffy i świetne melodie.
Niewątpliwymi ozdobnikami albumu są gościnne występy Doogiego White’a i Iana Parry, pojawiają się również damskie wokale (w „Tears of the sun”), zaserwowano nam również „żywe” skrzypce i wiolonczelę.
„Collision Course” jest jednym z tych albumów, który nie jest jednoznacznie zorientowany na żaden ze swoich elementów. Nie sposób stwierdzić że jego najistotniejszym elementem są np. wokale czy koncept… bo tak nie jest. Całość stanowi dość umiejętny miks. Być może dlatego, że tym razem Andersen nieco schował zwykle umiejscowione na pierwszym planie klawisze. Nadal mamy do czynienia z motywami typowo progresywnymi, hard rockowymi, klasycznymi, czy nawet powerowymi, jednak przy zmiksowaniu tego z gitarami rytmicznymi wyszło to nieco smaczniej niż na poprzednich albumach.
Sam koncept na pewno też zwróci uwagę. Jest bowiem bardzo aktualny i zwraca uwagę na sprzeczności targające religiami wschodu i chrześcijaństwem, a co za tym idzie problem walki cywilizowanego świata z religijnym fanatyzmem. Elementem dopełniającym wrażenia jest świetna okładka.
Mogę w zasadzie przyczepić się do dwóch rzeczy. O ile początek albumu wręcz porywa, tak do do jego drugiej połowy potrzeba nieco więcej skupienia. I to nie dlatego że album nie trzyma poziomu… wprost przeciwnie jest bardzo wyrównany, ale o ile na początku słuchacz może być niezwykle poruszony i zaskoczony, tak później przydałby się jeszcze jakiś element potęgujący to uczucie… Inaczej słuchacz może przez chwilę rozkojarzenia na przykład, stracić wątek.
Druga rzecz, to brak jednoznacznego outra. O ile pierwsza część utworu „Principles of Paradox” swobodnie można tratować jako wstęp do albumu… samo zakończenie, mimo że jest fajnym motywem, zostało nieco za mało zaakcentowane…

„Collision Course” jest z pewnością albumem, który można polecić zwolennikom zespołu. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby właśnie od tego albumu zacząć swoją przygodę z Royal Hunt.
Jeśli chodzi o kontynuację wielkich konceptów, Royal Hunt jest moim zdaniem pierwszym zespołem, który wyszedł obronną ręką z tego trendu.

8,75/10

Piotr Spyra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *