THRONEUM -2016 – CACOMetamorphosen

1. Metamorphose I
2. Metamorphose II
3. Metamorphose III
4. Metamorphose IV

Rok wydania: 2015.
Wydawca: Witching Hour Productions


Bytomski piewca mroku i pożogi, „Throneum”, w dziedzinie black/death metalu niejedno ma na sumieniu i trzeba przyznać, że swej karierze dość sporo tej dziedzinie popełnił. Chwała im za to. Na liście swoich dokonań zespół ma także niespełna dziewiętnastominutowe wydawnictwo o dość niecodziennym tytule „CACOMetamorphosen” inspirowane poematem Owidiusza. Przyznać trzeba, iż zamysł ciekawy i godny realizacji, z którą według mnie nie jest najlepiej.

Cztery kompozycje utrzymane są w klimacie mrocznego oldschoolowego black metalu. Surowe i ciężkie niczym surówka do martenowskiego pieca, brzmiące jakby w nim właśnie były nagrywane. Jednakowoż są one równie zróżnicowane jak ich tytuły, przez co całość choć jest spójna, to i nieco monotonna zarazem. Próżno szukać tytułowych metamorfoz poszczególnych utworów, bowiem od początku do końca wszystko brzmi tak samo i w dodatku, moim zdaniem, słabo. Dalekie od wirtuozerii gitarowe popisy mimo wszystko w prostych i konkretnych riffach mają moc ogromną. Za to niewyraźny i charczący w wokal oraz perkusja, której dźwięki należy traktować chyba jako czerstwy żart, bynajmniej nie zapewniają odbiorcy poczucia braku irytacji przy słuchaniu opisywanego materiału. A szkoda, bo „CACOMetamorphosen” ma w sobie spory potencjał i zadatki na bycie naprawdę dobrym i ciekawym albumem, lecz słaba produkcja skutecznie stoi temu na przeszkodzie, przez co wydawnictwo według mej opinii zdecydowanie traci. Po przesłuchaniu tej dawki wściekłego metalu mam niestety spory niedosyt z nutą rozczarowania. A przecież Throneum to nie jest jakaś banda nowicjuszy bez pomysłów i umiejętności, próbujących zaistnieć na rynku, tylko ekipa doświadczona w serwowaniu bluźnierczego ciężkiego grania, przy słuchaniu którego smród stęchlizny unosi się w powietrzu, jak chociażby w przypadku „Death Throne Entities” czy „Mutiny of Death”.

Cóż… dawałem „CACOMetamorphosen” wiele szans na zyskanie przy bliższym poznaniu, lecz tym razem Throneum mnie nie przekonał. Nie na tyle bym wracał do słuchania tego albumu.

3,5/10

Robert Cisło

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *