OUDEZIEL – 2025 – The Finest Hour

1.Finest Hour
2.Sisyphus feat. Renato Costa
3.Jeremy’s Promise feat. Derek Sherinian
4.Castaway feat. Justin Turk
5.Ordinary Life feat Derek Sherinian
6.Etheogen feat. Justin Turk
7.Fluistert (Wind)
8.Moment feat Renato Costa

Rok wydania: 2025
Wydawca: Mystic Production


Można zacytować Sapkowskiego, mówiąc: „…coś się kończy, coś się zaczyna…”.  Niestety nie mamy wpływu na to, że los nieodżałowanej formacji OBRASQi tak tragicznie został przerwany. Miałem przyjemność uczestniczyć w koncertach tej formacji, jak również recenzować ich płyty. Trudno pogodzić się ze strata wokalistki  Moniki Dejk-Ćwikły. Cieszy niezmiernie, że członkowie tamtej formacji: gitarzysta, klawiszowiec Artur Wolski i perkusista Jarek Bielawski, wraz z basistą Mateuszem Bańkowskim, nie zrezygnowali z muzycznej drogi, kontynuując ją pod szyldem OUDEZIEL. W 2024 roku wydali, instrumentalną, czteroutworową  Ep- ke , ale dopiero teraz, dzięki płycie „The Finest Hour”, w pełni rozwinęli swe skrzydła.

Na wstępie słyszymy kroki i otwierające się drzwi, które wprowadzają nas jakby do tego  bogatego, muzycznego świata zaczynającego się kompozycją „Finest Hour”. Klawiszowe motywy tworzą niepokojący klimat, a przepiękne gitarowe solówki jakby łagodziły ten niepokój.  Formalnie OUDEZIEL jest triem, ale do realizacji swojego dzieła zaprosili kilku gości, bez których ta płyta nie miała by tylu barw.  Mamy więc przepiękne kompozycje, ozdobione  wokalami i tekstami: „Sisyphus” i „Moment” Renato Costy , oraz  „Castaway” i  „Etheogen” Justina Turka. Mało tego, w utworze „Jeremy’s Promise”, gościnnie zagrał Derek Sherinian.  Ten wirtuoz instrumentów klawiszowych często figuruje na liście gości wielu artystów. Tutaj do tematu podszedł zdecydowanie inaczej, wnosząc do tej kompozycji nie wirtuozerię, lecz klimat. Bo to niezwykle klimatyczny utwór. I gdyby ktoś powiedział mi, że na gitarze zagrał  tutaj sam Andy Latimer, pewnie bym uwierzył.  Superlatywy za gitarowe sola należą się tutaj oczywiście Arturowi Wolskiemu. Derek Sherinian czaruje nas swoją subtelną grą na Hammondach, również w kompozycji „Ordinary Life”. I tutaj nie zaprosili Gilmoura, to również sam Artur Wolski. Kompozycja „Fluistert (Wind)”, serwuje nam z kolei, nieco ambientowych, muzycznych  przestrzeni.

Płyta wymykająca się jednoznacznemu stylistycznemu zaszufladkowaniu. Rock progresywny miesza się tutaj z post rockiem i ambientem, a kompozycje z wokalami mogły by bez problemu ubogacić ofertę bardziej komercyjnych stacji radiowych (wiadomo, te niekomercyjne, na falach ultrakrótkich praktycznie już nie istnieją).

Jest to taka płyta, na która czeka się  cały rok, jak na pierwsza gwiazdkę na wigilijnym niebie. No i niechcący zdradziłem mojego faworyta na ulubioną, rodzimą płytę mijającego roku !

Marek Toma

9/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *