Offspring, The – 2021 – Let The Bad Times Roll

THE OFFSPRING - let the bad times roll

1.Behind Your Walls
2.Army of One
3.Breaking These Bones
4.Coming For You
5.We Never Have Sex Anymore
6.In The Hall of The Mountain King
7.The Opioid Diaries
8.Hassan Chop
9.Gone Away
10.Lullaby

Rok wydania: 2021
Wydawca: Universal
https://www.offspring.com/


„Róbmy swoje” śpiewał niegdyś mistrz słowa Wojciech Młynarski i panowie z Offspring konsekwentnie trzymają się tego zawołania, chociaż pewnie o istnieniu pana Wojciecha nie mają zielonego pojęcia.

Nowy album kwartetu – dziesiąty w ich studyjnej dyskografii – trwa niewiele ponad pół godziny (trochę mało jak na prawie dekadę milczenia), ale dzieje się na nim całkiem sporo. Znajdziemy tutaj wszystkie typowe dla nich patenty, no i charakterystyczny głos Dextera Hollanda, którego trudno pomylić z innym wokalistą.

Panowie od zawsze mieli łatwość pisania chwytliwych kawałków i tej zalety nie pozbyli się wraz z upływem lat. „Let The Bad Times Roll” to kopalnia wpadających w ucho refrenów. „This Is Not Utopia”, „Coming For You” (ten bas i perkusja momentami prawie jak w „Uprising” Muse) czy „Army of One” (który mogliby spokojnie wydać z trzy dekady temu na „Smash”) idealnie sprawdzą się zarówno na dużych rockowych festiwalach, jak  i klubowych koncertach. Młyn pod sceną i wspólne śpiewanie refrenów gwarantowane. Zabawę bez problemu rozkręci też tytułowy utwór, w którym średnio optymistyczny tytuł kontrastuje ze skocznym graniem. Luzackie oblicze kapeli reprezentuje również „We Never Have Sex Anymore”.

Płyta krótka, więc teoretycznie powinno być na niej samo „mięcho”, niestety po dwudziestu minutach zaczynają się dziać rzeczy… dziwne. Przeróbkę „W grocie Króla Gór” spokojnie mogliby sobie darować. Motyw oklepany i średnio pasujący do punkrockowców (nawet tych o komercyjnym zacięciu). Dziwi też powrót do własnego przeboju sprzed lat „Gone Away”. Tutaj został opracowany a la przeróbka „Sound of Silence” w wykonaniu Disturbed. Ładne, ale czy od razu trzeba było wrzucać na album? Klimat zadumy podtrzymuje króciutka „Lullaby” – też raczej nietypowa rzecz dla The Offspring. Obydwa utwory poprzedza z kolei najostrzejszy i najszybszy na albumie „Hassan Chop”. Takie kontrasty…

Kalifornijczycy wciąż są w niezłej formie, miło słucha się tej płyty. Bez szału, ale sympatyczne dziełko…

7/10

Robert Dłucik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *