1. Used and Abused
2. Feasting from the Dead
3. Infernal Warfare
4. Dreadfully Embraced
5. Scourge of Humanity
6. Torment for the Living
7. Invocation Obscure
8. The Ones Concerned
9. Let Her Bleed
Rok wydania: 2018
Wydawca: Apostasy Records
Profil Facebook
Wielu twierdzi, że death metal jest już wyeksploatowany, lata świetności
ma za sobą i pozostaje w tyle za obecną ekspansją nowych trendów black
metalu. Trochę racji w tym jest, ale mi zawsze było z nim po drodze.
Wciąż można na niego liczyć i znaleźć ciekawostki wywołujące rumieniec
ekscytacji na twarzy.
Do takich z pewnością należy „Summoning the Circle”, zaprawionej w
bojach ekipy Obscenity. Trzy dekady na karku i dziesięć albumów w
dorobku, to nie lada co. Do tego kilka zmian, z czego ostatnie i
znaczące to Manuel Siewert na wokalu i David Speckmann na basie.
O ładną okładkę zadbał w tym przypadku niejaki Misantropic-Art. Jak sam o
sobie twierdzi – ilustrator wspierający metalowych artystów od 2003
roku. Ma talent, co widać, a sam obraz idealnie pasuje do klimatu płyty,
która jest zbiorem dziewięciu mocarnych i posępnych kompozycji,
nawiązujących do czasów świetności gatunku. Kompozycji bardzo dobrych.
Niezwykle gęstych od dosadnych riffów i intensywnej perkusji,
dopełnionych siarczystym growlem. Zespół zachował w nich pewien umiar i
nie stara się być nieznośnie ekstremalny w żadnym aspekcie twórczości
zawartej na niniejszym wydawnictwie. Tu i ówdzie, głównie za sprawą
solówek, dodał nawet nieco melodii, ale muzyka nic a nic nie traci przez
to na impecie. Cały czas jest dynamicznie i drapieżnie. Na wysokich
obrotach, lecz daleko od zawrotnych prędkości. Śmiało można powiedzieć,
że „Summoning the Circle” jest doskonale zbalansowanym materiałem,
zachowującym pewną równowagę pomiędzy brutalnością i agresywną ekspresją
a przystępnością słuchania. Zwarty jak monolit, bez podziału na lepsze i
gorsze utwory, w których wszystko jest na swoim miejscu. Dzięki temu,
obcowanie z dziełem Obscenity to czysta przyjemność, a nadmiar ostrych
dźwięków nie rozrywa trzewi. Dzięki temu również, nie ma poczucia, że
coś zostało zrobione na siłę.
Poniekąd wszystko jest tu typowe i znane z mnóstwa podobnych albumów, od
olschoolowego logo zespołu, po muzyczną zawartość nośnika. Wszakże to
esencja porządnego death metalu i grzechem jest tu szukać zaskakujących
nowinek czy rewolucyjnych rozwiązań. Zespół nie wywraca wszystkiego do
góry nogami, za co bez wątpienia należy mu się chwała i szacunek.
Zaznaczyć tu jednak trzeba, iż mimo zakorzenienia w tzw. „klasyce”,
„Summoning the Circle” to nie żadne nudne archaiczne granie czy muzyczna
padlina, pokryte wiekowym kurzem. To krwiste i soczyste danie.
Właściwie przyrządzone i ciekawie podane. Smakuje całkiem świeżo, a
człek jest po nim syty i kontent.
7,5/10
Robert Cisło

















































