RC2 – 2008 – Future Awaits

1. Time Pieces
2. Future Awaits
3. 11
4. Autumn
5. El Diablo Suelto
6. Coming Down Again
7. Voice of the Storm – Part 1
8. Voice of the Storm – Part 2

Rok Wydania: 2008
Wydawca: Prog Rock Records


Kolejna ciekawa muzyczna pozycja jaką serwuje nam Progrock Records.
Na okładce widzimy rękę wypuszczająca w świat papierowy samolocik, podobny do tego który przemierza nad wielką aglomeracją, na okładce najnowszej płyty grupy Tiles – „Fly Paper”, ale to jedyna analogia jeżeli chodzi o te zespoły, bo muzycznie znacznie się od siebie różnią, zespół Tiles bardziej zapatrzony w grupę Rush i mającą ciągoty w stronę progmetalu, tutaj mamy do czynienia raczej z pozycją stricte progresywną czy też neoprogresywną.
Ten okładkowy samolocik aby dotrzeć do nas, musi przebyć daleką drogę, grupa RC2 pochodzi bowiem z Wenezueli, dosyć egzotyczny kraj jak na progresywnego rocka, trzeba przyznać. Muzyka jednak nie jest tak egzotyczna i oryginalna, chociaż jest to bez wątpienia kawał dobrej progrockowej muzy, której jednak wiele znajdziemy i na naszym europejskim rynku.

W muzyce proponowanej przez RC2, słychać niewątpliwie pewne wpływy klasyków gatunku (chociażby Yes), szczególnie w pierwszym utworze – „Time Pieces”, na początku tego utworu, może drażnić nieco wokal, wchodzący w wyższe rejestry, potem jest już zdecydowanie lepiej. Instrumentaliści sprawnie sobie poczynają, uznania dla grającego na klawiszach – Rafaela Paza, który umie wydobyć spod swych palców świetne klimaty, zarówno te liryczne, fortepianowe jak i te bardziej szalone zagrane na Hammondach. Gitarzysta- Mauricio Barroeta wykonuje również kawał dobrej roboty.
Muzyka zawarta na płycie, generalnie oscyluje miedzy zagęszczonymi, dynamicznymi momentami a elementami spokojniejszymi, pełnymi muzycznej przestrzeni. Mamy też fragmenty bardziej liryczne, chociażby kompozycja „Autumm”, z przepyszną gitarową solówką. Jeżeli mamy się doszukiwać w muzyce RC2 jakiejś egzotyki, to oczywiście zawsze się coś znajdzie, jest jeden utwór odbiegający nieco od pozostałych – „El Diablo Suelto” zagrany w latynoskich klimatach, z przepysznymi gitarowymi solówkami i świetnymi galopadami gitary basowej. Płytę kończy dwuczęściowa kompozycja – „Voice of the Storm”, szczególnie jej druga część, potrafi zachwycić, słychać w niej pewne marillionowe echa, idealne zwieńczenie tego niewątpliwie ciekawego albumu.

7,5/10

Marek Toma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *