1. Loving You Sunday Morning (vocals by Michael Voss)
2. 'Passion Rules The Game (vocals by John Parr)
3. Is There Anybody There’ (vocals by Alex Ligertwood)
4. Rock You Like A Hurricane’ (vocals by Bobby Kimball)
5. You Give Me All I Need’ (vocals by Don Dokken)
6. Make It Real (vocals by Doogie White)
7. Dynamite (vocals by Johnny Gioeli)
8. Falling In Love (vocals by Gary Barden)
9. Don’t Make No Promises (vocals by Jack Russell)
10. Love Is Blind (vocals by Paul Shortino)
11. Arizona (vocals by George Daniels)
12. Another Piece Of Meat (vocals by Tony Martin)
13. Animal Magnetism (vocals by Michael Nagy)
Rok wydania: 2013
Wydawca: MFP
http://www.hermanrarebell.com/
Ponad trzy dekady temu Rod Evans – pierwszy wokalista Deep Purple –
wpadł na „genialny” pomysł, by reaktywować zespół bez żadnego z muzyków
najsłynniejszych wcieleń legendy rocka. Przedsiębiorczemu Evansowi udało
się nawet zorganizować koncerty pod słynnym szyldem, ale reakcja
pozostałych muzyków była błyskawiczna. W efekcie sprytny wokalista
został pozbawiony tantiemów z płyt, które w latach 60 – tych nagrał z
„purpurowymi”. Dlaczego o tym piszę recenzując krążek Hermana Rarebella?
Ano dlatego, że na miejscu panów Schenkera i Meine postraszyłbym tym
samym eks-kumpla z kapeli, który na stare lata postanowił zarobić parę
groszy na sprawdzonym materiale. Przecież to genialnie proste,
nieprawdaż? Wziąć parę klasycznych kawałków, zaprosić paru znanych
kumpli i sukces gotowy. Ciemny lud to kupi, że zacytuję klasyka
polskiego marketingu politycznego.
Jako długoletni fan Scorpionsów jestem załamany tym wydawnictwem. Po
prostu… Najlepsze gardła z Toto, Black Sabbath, czy Rainbow nie pomogą
jeśli nie ma się żadnego pomysłu na aranże. To znaczy cały koncept
sprowadza się do stereotypowego, kompletnie wyzutego z inwencji,
odegrania dobrze znanych kawałków na akustycznych gitarach. Do tego
jeszcze obowiązkowa perkusja, bo przecież pomysłodawcą całości jest
pałker. A że pasuje ona tam jak kwiatek do kożucha to inna sprawa…
Mister Rarebell deklaruje, że nosił się z zamiarem przygotowania takiego
albumu od dwóch lat. Sorry, ale całość prezentuje się jakby
zarejestrowano ją przy ognisku lub grillu w ciągu jednego weekendu…
„Acoustic Fever” nie ma startu do akustycznej płyty Scorpionsów. Omijać z daleka i szerokim łukiem!!!
1/10
Robert Dłucik














































