1. Beautiful scarlet (5:23)
2. Sympathy (2:30)
3. Nature’s fruit (2:32)
4. Bird on a wing (4:13)
5. God of war (5:08)
6. Iceberg (6:46)
7. Times (3:19)
8. You went away (4:17)
9. Melanie (3:27)
Rok wydania: 1969
Wydawca: Charisma
Płyta pewnej amerykańskiej formacji, którą miałem przyjemność ostatnio
poznać sprawiła, że zatęskniłem do muzycznych klimatów przełomu lat
sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Dlatego też sięgnąłem po porcję
muzyki grupy z pewnością nie tak znanej jak wielcy ojcowie gatunku,
których muzyka przetrwała do dzisiaj jako kanon. Zespół z pewnością
mniej znany szerokiemu gronu, jednak bez wątpienia wart odkopania,
odkurzenia, zasłuchania, zachwycenia i ocalenia od zapomnienia…
Rare Bird, bo o nim mowa, powstał w 1969 założyli ją: Stevena Goulda
(śpiew, saksofon, bas) i Dave’a Kaffinetti (instrumenty klawiszowe) ,
wkrótce dołączyli: Grahama Fielda (organy, śpiew, gitara) i Marka
Ashtona (perkusja). W tym właśnie składzie nagrali pierwszą pytę
zatytułowaną po prostu „Rare Bird”.
Rare Bird – faktycznie rzadki to ptak, ponieważ ewenementem jest aby
brzmienie opierało się głównie na instrumentach klawiszowych a gitary
pełniły rolę drugoplanową.
Płyta składa się z dziewięciu świetnych kompozycji. Rozpoczyna ja
przepiękna „Beautiful Scarlet”, majestatycznym dźwiękiem Hammondów. Duży
efekt sprawiają tutaj dwa odmienne, kontrastujące ze sobą wokale:
delikatny i niezwykle mocny, powiedziałbym nawet nieco demoniczny!
Kolejny z utworów to najbardziej znana kompozycja: „Sympathy”. Utwór
znany nie tylko za sprawą grupy Rare Bird ale również „hogarthowego”
Marillion. Z pewnością większość sympatyków progresywnych brzmień zna tą
kompozycje właśnie w wykonaniu Hogartha i spółki a warto ją poznać w
wersji oryginalnej! Warto zresztą poznać cały album przepełniony
niepowtarzalnym klimatem, bo oprócz „Sympathy” mamy tu równie piękne
„You Went Away” czy „Iceberg”. Jeżeli chodzi o klimat to od całości
odbiegają dwie kompozycje. Pierwszą z nich jest bardzo skoczny „Times”,
to takie psychodeliczne woogie boogie przypominające nieco The Beatles.
Druga z nich to „God of War” najbardziej mroczna i majestatyczna. Jest
zalążkiem tego czego można się spodziewać po drugiej płycie Rare Birda –
„As Your Mind Flies By” na której znalazła się fantastyczna suita –
„Flight”.
Płyta brzmieniowo z pewnością trąci myszką. Takich klimatów ze świeczką
szukać współcześnie chociaż jeżeli się wie gdzie tą świecę przyłożyć,
można doszukać się namiastki takich klimatów i dzisiaj. Przykład ?
Wystarczy posłuchać hammondowych wariacji Michała Łapaja na „ADHD”, lub
dorwać płytę grupy Astra „The Weirding” (to o niej wspomniałem na
poczatku) a najlepiej wybrać się na koncert z udziałem czeskiego
zapaleńca hammondowych brzmień: Jana Korinka.
Często napawamy się dźwiękami fonograficznych nowości, mimo wszystko
czasami warto zafundować sobie taki muzyczny skok w przeszłość a
szczególnie:
„Na koniec dnia
Gdy już się kładziesz spać
I sprawdzasz czy
Zamknąłeś drzwi
Tych wspomnij, którym
Nad głową dachu brak
Bo nie dosyć jest w świecie uczucia…”
(„Sympathy”)
9/10
Marek Toma












































