1. Mustapha
2. Fat Bottomed Girls
3. Jealousy
4. Bicycle Race
5. If You Can’t Beat ’em
6. Let Me Entertain You
7. Dead On Time
8. In Only Seven Days
9. Dreamer’s Ball
10. Fun It
11. Leaving Home Ain’t Easy
12. Don’t Stop Me Now
13. More Of That Jazz
Rok wydania: 1978
Wydawca: Queen Productions ltd
Dlaczego jazz? Może dlatego, ze nie jest to najłatwiejsza płyta i być
może właśnie z tego powodu często niedoceniana…Ale to tylko może – bo
tak naprawdę trudno pisze się o legendzie, a już pisanie o niedocenianiu
jest nieco ryzykowne. Dla mnie jazz to eksperyment muzyczny. Już sam
tytuł zapowiada zabawę dźwiękiem i chociaż próżno tu szukać
jakiegokolwiek utworu jazzowego i tak naprawdę jest ona kompilacją
najrozmaitszych stylów muzycznych to i tak można wyczuć coś z jego
ducha. Może to nagłe zmiany tempa, ciekawe aranżacje, rockowe gitary i
ekspresyjny wokal budują atmosferę improwizowanych koncertów jazzowych
gdzie słuchacz nie wie czego może się po kolejnym utworze spodziewać..
Ciągła zabawa dźwiękiem jakby Queen chciał sprawdzić, jak dalece można
rozszerzyć granice tego co zwie się rockiem. Niektóre utwory, zaskakują
różnorodnością. „Mustapha” to arabskie dźwięki w rockowej oprawie w
„let me entertain you” słychać ostre rockowe brzmienie. Jakby było mało
w „dreamer’s ball” dostajemy jeszcze odrobinę bluesa, czy nieco popowej
ballady w „jealousy”. Ktoś mógłby stwierdzić, że za dużo w niej
wszystkiego, że nie jest spójna, że to zbiór różnorodnych kawałków,
ciekawych i pięknych ale nie tworzących całości. Cóż, dla mnie w tym
tkwi przewaga tej płyty nad wieloma innymi. Wyobrażam sobie że pod
koniec lat siedemdziesiątych, kiedy płyta ukazała się na rynku, niektóre
utwory musiały brzmieć wręcz awangardowo. Na płycie znalazły się utwory
które zdobyły światowy rozgłos jak np. melodyjne „don’t stop me now”
czy „bicycle race.” Ten drugi to jeden z moich ulubieńców – dowcipny z
motywem rowerowym w tle ma cos z lekkości i beztroski wiosennego
poranka. I jeszcze warto wspomnieć o zabawnej opowiastce w rockowej
oprawie czyli „Fat bottomed girl” . Dla mnie rewelacja.
10/10
Gosia Michalska























































