1. Journey to Earth
2. Azu kéné dékké leppé
3. Desert Rush
4. Aargh
5. Instant Karma
6. Chopsticks and Gongs
7. Indigofera
8. Yah Roste Fooroap
9. Cowdians
10. Journey from Earth
Rok wydania: 2014
Wydawca: Progressive Promotion Records
Profil Facebook
Niebieska, bardzo przestrzenna okładka, a kiedy dobrze się przyjrzeć, w
lewym dolnym rogu zauważyć można charakterystyczną, zieloną sylwetkę.
Otwierając digipak, charakterystyczne zielone postacie, wyłonią się nam w
pełnej krasie. I właśnie owe sylwetki ludków, które pojawiały się
również na okładkach wcześniejszych płyt zespołu zdradzają nam nieco z
jaką muzyka będziemy mieli do czynienia w przypadku tego zespołu i jaka
jest ich największa muzyczna inspiracja. Oczywiście jest nią legenda
brytyjskiego space rocka Ozric Tentacless. „Terragaia” jest piątą
studyjną płytą belgijskich kontynuatorów muzycznego nurtu, jaki od
początku lat 80 -tych serwuje nam Ozric Tentacles.
Już pierwsza kompozycja „Journey to Earth”, jest pewnym nawiązaniem do
płyty „Erpland” Brytyjczyków. Świadczy o tym sama muzyka, zwłaszcza
barwa instrumentów klawiszowych. Druga kompozycja „Azu kéné dékké
leppé”, to bardzo bogata mieszanka world music z muzyką progresywną.
Mamy tutaj plemienne rytmy instrumentów perkusyjnych, oraz pewne
rozwiązania melodyczne będące jakby mieszanką Mike Oldfielda i Jethroo
Tull. Następujący po niej „Desert Rush”, to kolejny z takich
„ozrico-pokrewnych” fragmentów (gdyby włączono mi go mimochodem, w
oderwaniu od płyty, miałbym ogromne problemy z określeniem czy gra
tutaj Ozric Tentacless czy właśnie Quantum Fantay). Na płycie,
praktycznie od początku do samego końca przeplątają się elementy space
rocka, art rocka, word music, a także folku. Czasami dochodzą do głosu
elementy afrykańskie („Azu kéné dékké leppé”), celtycke („Aargh”),
czasami orientalne, bliskowschodnie („Instant Karma”), jak i
dalekowschodnie („Chopsticks and Gongs”), indiańskie („Indigofera”),
jamajskie („Yah Roste Fooroap”), północnoamerykańskie, westernowe
(„Cowdians”).
Bogata jest liczba gości, którzy wzięli udział w nagraniu płyty, jak i lista niekonwencjonalnego instrumentarium.
„Terragaię” słucha się więc tak, jakby była to instrumentalna ścieżka
dźwiękowa do wyimaginowanego obrazu s-f, w którym to właśnie takie
okładkowe, zielone ludziki odwiedzają naszą cywilizację („Journey to
Earth”), zatrzymując się w przeróżnych, uroczych miejscach naszego
globu, po czym przy dźwiękach ostatniej kompozycji („Journey from
Earth”) odlatują.
7,5/10
Marek Toma


















































