PRZESILENIE – 2026 – Kołowrót

1. Wieją wiatry
2. Hej Dziewczyno !
3. Błękitne
4. Sowa
5. Uśnijże mi, uśnij
6. Zakukała
7. Oj chmielu
8. Zaświeć niesiądzu
9. Mara
10. Zachodźże słoneczko
11. Mamo miejsce zrób
12. Kołowrót

Rok Wydania: 2026
Wydawca: Oskar Records


Idąc muzycznie folkowym szlakiem warto rozglądać się wokół siebie, ponieważ czasem można trafić nieoczekiwanie na różnego rodzaju diamenciki. Może jeszcze nieoszlifowane, lecz mające już solidne podstawy by zostać zauważonym na rodzimej scenie. Jednym z takich diamencików, któremu warto się przyjrzeć jest zespół założony przez wokalistkę i absolwentkę poznańskiej Akademii Muzycznej im. I.J. Paderewskiego – Agatę Szpalik. Pochodzący z Wielkopolski zespół Przesilenie wydał niedawno swój debiutancki krążek pt: „Kołowrót”, Sporą nutą tajemnicy pozostaje aspekt powstania zespołu, jak i czasoprzestrzeń zebrania się pięciu wyjątkowych muzyków i stworzenia dość oryginalnej mieszanki nurtów muzycznych. Będą to klimaty z pozoru do siebie nie pasujące, a czy zespołowi uda się zgrabnie je z sobą połączyć opowiem wkrótce. Muszę jednak zaznaczyć, że Przesilenie serwuje przede wszystkim twórczość ludową, jednak w pewien sposób przearanżowaną. Jak wspomniałem zespół tworzy pięć osób. Są to: wspomniana wcześniej Agata Szpalik (śpiew, lira korbowa, instrumenty klawiszowe), Antonina Kocińska (instrumenty klawiszowe, fortepian), Jakub Kaczmarek (gitara), Dawid Stawecki (gitara basowa), Dominik Karkoszka (perkusja). Dwanaście utworów niczym dwanaście znaków zodiaku, dwanaście miesięcy, czy podwójne dwanaście godzin w ciągu doby.

Myślę, że to dobry moment, aby zacząć przygodę z „Kołowrotem”.

I- Wieją wiatry

Zaczynamy delikatnie za sprawą cichutkiego pianinka. Z czasem dobiega delikatny głos Agaty. Bardzo powoli rozkręca się ten numer, lecz kiedy reszta zespołu dochodzi do głosu, robi się jeszcze ładniej. Jest lekko melancholijnie, ale i jest też na czym ucho zawiesić. Warto tutaj wsłuchać się w ciekawe partie chórków, które tworzy wokalistka. Równie dobrze brzmi tutaj praca sekcji rytmicznej ze świetnie słyszalnym basem. Dobrym pomysłem jest zmiana ciężaru kompozycji, która pojawia się w końcówce numeru.

II – Hej dziewczyno !

Jest to autorska kompozycja liderki zespołu. Warto zwrócić uwagę na ten fakt, ponieważ idealnie wpasowuje się w folk-rockowe granie. Jest intro w postaci gry na lirze korbowej, wyjątkowe metrum kompozycji, czy też bardzo połamana gra gitary. Szczególnie polecam wsłuchać się w tekst, ponieważ na pozór wydaje się banalny. Lecz jeden wers całkowicie zmienia wydźwięk tego numeru. Zdradzę tylko,że takich literackich twistów na tej płycie będzie jeszcze kilka. Stanowi to o przemyślanym koncepcie całej płyty.

III- Błękitne

Dla mnie osobiście od tej kompozycji w pełni zaczyna się ta płyta, choć dwa poprzednie numery też były niczego sobie.
Kompozycję otwiera świetna partia fortepianu. Ona zresztą buduje cały nastrój kompozycji i jest jej głównym motorem napędowym. Jakże miło słucha się tej wyjątkowej opowieści. Oczami wyobraźni widzę niewiastę, która w rytm piosenki huśta się na zawieszonej na drzewie huśtawce. Śpiewając bawi się polnymi kwiatami. A pod nią jej nagrobek… W kompozycji tej mamy także dowód na to, że szkoła muzyczna w Poznaniu posiada świetnie wyszkoloną absolwentkę. Ależ pięknie i co ważne mądrze używane chórki i różnego rodzaju ozdobniki.

IV- Sowa

A zatem kompozycja, która stała się singiel promującym album. I od pierwszych sekund powodujące ciarki na rękach „biały głos”. Co ważne, wszystkie głosy wykonuje tylko Agata. Ależ piękny klimat jest wyczarowany w tej kompozycji. Lira korbowa, która miesza się z bębnami. W tle śpiew ptaków. Rozkoszując się tymi wokalizami i niesamowicie zbudowanym klimatem, znów polecam wsłuchać się w tekst, ponieważ ostatni wers wywraca całą kompozycję.

V- Uśnijże mi, uśnij.

Można przyjąć, że ta kompozycja kontynuuje przewrotność zawartą w tekście. I o ile bardzo doceniam zarówno tekst, jak śpiew, bo tutaj nie mam się do czego przyczepić. O tyle tutaj zaczyna muzycznie się dziać coś, co nie do końca chce mi pasować. Nie do końca w tej układance pasuje mi klocek w postaci jazzowych nut. Tak się zastanawiam, czy nie większej dramaturgii nie dałaby lira korbowa – nawet nieco przetworzona. Zwłaszcza, że sama kompozycja jest przesiąknięta niepokojem, grozą. I te fragmenty są bardzo dobre, zwłaszcza to pianinko w tle.

VI- Zakukała

Jest to niestety najmniej lubiany przeze mnie utwór. Uważam, że jest tu za mało folku, za dużo jazzu. Gdzieś tam udaje mi się wychwycić klimaty Anny Marii Jopek. Co prawda, refren wnosi spore ożywienie, lecz mam nadzieję, że zespół nie pójdzie tą drogą. Cóż, w mojej ocenie dużo lepiej radzi sobie w zupełnie innych klimatach.

VII- Oj chmielu

Tutaj jest już lepiej, rockowo, z fajnym basem, który wije się niczym rzeczna wstęga wokół śpiewu.
I tym razem muszę pochwalić, za ciekawy folkowy zaśpiew przy refrenie. Tak, właśnie w takich fragmentach spoczywa cała moc kompozycji. Podczas słuchania tego utworu, zrodziło się jeszcze takie pytanie z przymrużeniem oka. Czy rzecz się tyczy chmielu, a też może Chmielu- hultaj ze wsi obok, który prowadzi dziewki na złą drogę? Kto wie, może kiedyś powstanie druga część tej kompozycji, aczkolwiek końcówka tej utworu śpiewana znów białym głosem, trochę wyjaśnia sprawę – że chodzi raczej o chłopaka…

VIII- Zaświeć niesiądzu

Jest to jeszcze jeden spokojniejszy utwór. Udało się tym razem zbudować delikatny, romantyczny wręcz klimat bez użycia jazzu. W zamian mamy cudowny śpiew Agaty, który co prawda próbuje wejść w klimaty Grażyny Łobaszewskiej, lecz głos jak to głos- wędruje gdzieś w skandynawskie zaśpiewy. Co oznacza, że wokalistka ma możliwości spore i to dobrze wróży na przyszłość.

IX- Mara

Jest to zdecydowanie najlepszy utwór na tym całkiem ciekawym albumie. Jest przeszywająco, nieco niespokojny klimat za sprawą gitary, i świetnego basu w tle. Trochę może się kojarzyć z genialnym utworem „Pompa” Grzegorza Turnaua. „Mara” zdecydowanie pokazuje w która stronę zespół powinien iść, bo to tylko pokazuje, że potrafi komponować, budować klimat i perfekcyjnie go zaśpiewać, wraz ze wszystkimi ozdobnikami po drodze.

X- Zachodźże słoneczko

Tutaj mocą utworu jest solidna gra gitary i sekcji rytmicznej. Fajnie brzmi refren i znów świetne partie chórków w tle. Tym razem klawisze znów gdzieś tam zawadzą o jazz, lecz nie jest on tak nachalny jak to wcześniej bywało.

XI- Mamo miejsce zrób

Lira korbowa. Jakże jej mało na tej płycie. Ale jeśli już się pojawia, to robi to w cudowny sposób. Tutaj jest tylko lira i śpiew Agaty. Nic więcej nie trzeba, jedyne co to znów iść tą drogą. I mamy udaną kompozycję, której się dobrze słucha i chce się jej więcej i więcej.

XII- Kołowrót

Utwór tytułowy, który łączy różne gatunki. Jest rockowo, niemal maidenowsko, są klawisze, które znów gdzieś tam zahacząją o jazzowe/soulowe klimaty. Są też folkowe zaśpiewy Agaty.

Myślę, że warto obserwować zespół Przesilenie, ponieważ ma spory potencjał i możliwości. Mocną stroną albumu są „wykopane” z zapomnienia pieśni ludowe, które zyskały zupełnie nowe życie. Debiutancki album „Kołowrót” w ostatecznym rozrachunku proponuje mieszankę gatunków, co sprawia wrażenie poszukiwania własnej drogi. Co ważne, na tym albumie są momenty doskonałe, co daje nadzieję na przyszłość, jeśli tylko zespół wybierze konkretną ścieżkę.

7/10

Mariusz Fabin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *