PROROCK – 2023 – Na Bezdechu

1.Monotonia
2.Demagog
3.Metamorfozy
4.Gniew
5.Tik Tak
6.Uczucioodporny
7.Mimo wszystko
8.The End

Rok wydania: 2023
Wydawca: Prorock


Na bezdechu” to druga płyta w dorobku formacji Prorock. Przybiera postać koncept-albumu, co nie jest często stosowaną praktyką wśród wykonawców uprawiających ten rodzaj grania. Jaki mianowicie? Otóż zespół nie ma nic wspólnego z rockiem progresywnym. Wykonywaną przez niego muzykę niełatwo jednoznacznie sklasyfikować, ale mimo wyraźnych naleciałości metalowych wyczuwa się skłonność do grania o bardziej komercyjnym zabarwieniu. Ot, taki pop-metal, który największe triumfy święcił pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Lombard, Bajm, Wanda i Banda – jeśli trzymamy się przykładów z rodzimego podwórka. Zresztą barwa głosu wokalistki Leny nieodparcie kojarzy się z manierą Małgorzaty Ostrowskiej z Lombard, chwilami też przypomina trochę Wandę Kwietniewską. Polskojęzyczne teksty piosenek tylko wzmagają wymienione wyżej skojarzenia. Nie twierdzę, że jest to celowy zabieg artystyczny. W każdym razie tak to brzmi.

Koncept zamyka się w ośmiu piosenkach, których treścią jest tempo ludzkiego życia, przemijanie, pogoń za umykającą codziennością. Ogólnie – problemy egzystencji współczesnego człowieka. Płytę otwierają zatem odgłosy budzika, który gwałtownie zrywa nas ze snu i zmusza do stawienia czoła trudom poranka. Gonitwa do pracy, ogarnianie obowiązków, samotność w tłumie. Smutek wobec zbyt szybko uciekającego życia. Poczucie, że coś nas omija i już nie zdążymy zasmakować wszystkiego, co oferuje nam świat. Powierzchowność relacji międzyludzkich. Bezustanne poszukiwanie szczęścia. Brak szczerości, obłuda. Pogoń za mamoną. I jeszcze ta wszechobecna polityka, która wdziera się nam do głów, nawet jeśli staramy się trzymać od jak najdalej od niej. Tematy rozwijane są w kolejnych kompozycjach – od otwierającego „Monotonia”, poprzez „Demagog”, „Metamorfozy” czy „Uczucioodporny” – ale ostatecznie i tak czeka nas wszystkich „The End”. Zespół poświęca na przybliżenie myśli przewodniej libretta całą stronę z tyłu okładki.

To tyle, jeśli chodzi o warstwę liryczną. A co z muzyką? Inspiracje wymieniłem powyżej. Grupa – mniej lub bardziej świadomie – odwołuje się do klimatów, którymi nasiąkali członkowie zespołu w okresie dorastania. Soft metal czy raczej melodyjny hard rock, zorientowany na przebojowość przekazu dźwiękowego. Artyści starają się zatem budować melodyjne, chwytliwe zagrywki – niestety często ocierając się o banał. Parokrotnie granica ta zostaje wręcz bezlitośnie przekroczona. Nie zachwyca też realizacyjna strona przedsięwzięcia. Nie mogę wprawdzie przyczepić do partii gitar czy basu, nawet tych przesadnie archaicznych klawiszy, ale już brzmienie perkusji jest mocno dyskusyjne. Najprawdopodobniej zresztą kwestię rejestracji bębnów rozwiązano za pomocą automatu perkusyjnego czy też innych komputerowych sztuczek. No, chyba że tracę już słuch od nadmiaru łomotu przyswajanego przez ostatnie kilkadziesiąt lat, więc jeśli jestem w błędzie, to bardzo proszę pana perkusistę o wyrozumiałość.

Album trwa niespełna czterdzieści minut i jest to dawka absolutnie wystarczająca. Stosunkowo ambitnego przekazu słownego nie udało się niestety zilustrować równie porywającym materiałem muzycznym. Jeśli ktoś czuje sentyment do hard-rockowych brzmień ejtisowych – może sięgać po nową propozycję zespołu Prorock bez wahania. Pozostali mogą spokojnie odpuścić.

5/10

Michał Kass

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *