01.The Great Obstacle
02.Who Leaves Stays
03.Mouth of Nepotis
04.Recreating Bliss
05.Specific Souls
06.Better Left Alone
Rok wydania: 2017
Wydawca: Apostasy Records
To co czeka słuchacza na „The Art of Sickness” to istny huragan dźwięków
w cholernie intensywnej formie; wybuchowa mieszanka progresywnego death
metalu o technicznie wysokim zaawansowaniu. Zawiera muzykę, której
walory powinni docenić sympatycy twórczości m.in. takich grup jak BEYOND
CREATION, DYING FETUS, IMMOLATION, OBSCURA czy też SUFFOCATION.
Sprawcą żywiołowej zawieruchy jest niemiecka grupa PROFANITY, która mimo
ćwierćwiecza na karku, do dnia dzisiejszego, dorobiła się jedynie
trzech albumów?! Nie wchodząc jednak w szczegóły wydawniczej
opieszałości skupmy się na zawartości ich najnowszego krążka. Tą
ewidentnie cechuje nieskończone bogactwo dźwiękowe. Bez dwóch zdań jest
to materiał diabelnie energetyczny; łączy w sobie niepohamowaną
brutalność, dziką agresję death metalu oraz techniczny blichtr o
progresywnym kolorycie. Sprzyjają temu eksplodująco – intensywne partie
gitary solowej. To właśnie ten element wyróżnia zespół na tle licznej
konkurencji. Thomas Sartor, nie dość, że dociąża kompozycje głębokim
growlem, to jeszcze sieje gitarowymi solówkami w sposób tak niezwykle
intensywny, że można się czasem pogubić. Nie rezygnuje przy tym z
melodii, a co pewien czas wplata fragmenty – mniej lub bardziej –
przywołujące na myśl muzyczne motywy (spoza sceny metalowej). Nierzadko
można też odnieść wrażenie, że dany utwór to jeden wielki pokaz
gitarowych fajerwerków – dla koneserów wirtuozerii sześciu (siedmiu i
więcej) strun „The Art of Sickness” może stanowić miłą niespodziankę.
Nie gorsze wrażenie robi aktywna sekcja rytmiczna – w tej materii nie ma
mowy o marazmie i wycofaniu. Duet Hassmann/Unzner z impetem broni
maszynowej odpowiednio napędza precyzyjny mechanizm rozgrzewając go do
czerwoności. Dominują intensywne podziały rytmiczne suto zakrapiane
salwami podwójnej stopy oraz nagłe i liczne zwroty akcji. W zasadzie
żaden motyw nie utrzymuje się dłużej niż kilka sekund; zaraz następuje
nagły cios, wtrącenie instrumentalne czy też dziwny akcent, a za moment
pojawia się coś nowego – to istny żywioł! Na płycie dzieje się tak dużo,
że ciężko to wszystko ogarnąć (szczególnie podczas kilku pierwszych
odsłuchów). Można odnieść wrażenie, że panowie nieco przesadzili pod
względem kompensacji i mnogości aranżacyjno – kompozytorskiej. Nie można
jednak odmówić niemieckiemu trio efektywności o wirtuozerskim kolorycie
– precyzja oraz umiejętności techniczne robią ewidentnie pozytywne
wrażenie. Ten aspekt jest głównym atutem i orężem tego zespołu.
PROFANITY można traktować jako morderczą maszynę, gdzie każdy element
niezawodnie współgra z kolejnym, a to w tym przypadku przekłada się na
zwiększoną skuteczność oraz wzrost siły rażenia.
Dopełnienie eksplodującej zawartości muzycznej stanowi wybuchowa oprawa
graficzna autorstwa Pära Olofssona, którego prace od lat zdobią fronty
wydawnictw z pogranicza metalowej ekstremy. Obraz idealnie odzwierciedla
złożoność utworów oraz natłok wielorakich form. Pozytywne wrażenie robi
także wnętrze digipacka, a szczególnie czytelna prezencja tekstów – nie
ma problemów z ich odczytaniem. Warto również nadmienić, że na „The Art
of Sickness” pojawili się znamienici goście jak np. wokalista Ricky
Myers czy oraz gitarzysta Terrance Hobbs (obaj mogą być słusznie
kojarzeni z SUFFOCATION), Christian Münzner (ETERNITY’S END, ex-OBSCURA)
czy też gardłowy SINISTER, Aad Kloosterwaard, który użyczył swego głosu
w „Better Left Alone”.
Myślę, że zwolenników brutalnego death metalu w progresywnym wydaniu do
nowego wydawnictwa PROFANITY specjalnie nakłaniać nie trzeba. Niemcy bez
dwóch zdań znają się na rzeczy co potwierdza wysoce aktywny „The Art of
Sickness”. Album stanowi połączenie niebanalnej produkcji, dźwiękowej
ekspresji oraz ideowego bogactwa; jest przy tym niezwykle intensywny,
zawiły, a co za tym idzie także wymagający.
8/10
Marcin Magiera
















































