1. Freeway
2. Waiting For The Right Time
3. Your Life
4. Man On The Moon
5. Every Single Night In Jamaica
6. Stay Elaine
7. Barking Up The Right Tree
8. Garden of Flowers
9. Watching You Out There
10. You & I
Rok wydania: 2012
Wydawca: The LAST Label
http://www.producersmusic.co.uk/
Czterech producentów muzycznych: Lol Creme, Trevor Horn, Stephen Lipson i
Ash Soan, oraz młody brytyjski piosenkarz, autor tekstów, jak również
producent – Christopher Braide, spotkali się razem, aby wydać płytę. W
tym przypadku, można by nawet powiedzieć produkt.
Co z tego wynikło? Jeśli właśnie o produkcję chodzi, jest to z pewnością
prawdziwa perełka, każdy dźwięk wycyzelowany, wszystko tyka jak w
szwajcarskim zegarku. A muzycznie? Zagorzali fani szeroko pojętego
progrocka mogą zakręcić nosem, bo to jednak bardziej popowe niż
progrockowe. Miłośnicy pop pewnie stwierdzą na odwrót 🙂 Bądź co bądź,
polemizując ile w tym wszystkim popu, czy rocka, nie ma wątpliwości, że
na albumie tym znalazło się dziesięć wyjątkowej urody piosenek. Myślę,
że powinny przypaść do gustu w szczególności tym, którzy z przyjemnością
obcują z muzyką Alana Parsona, Gordona Haskella, Petera Cetery… Jest
tu także coś z klimatu numerkowatych YES-ów, Supertramp, czy supergrupy
Asia (z tym, że Asia brzmi jak Asia, a Producers jak wszystkie
kontynenty razem wzięte ;).
Pierwszy na krążku „Freeway” chyba najbardziej będzie się kojarzyć z Yes
z okresu, kiedy przygodę z tym zespołem przeżywał właśnie Trevor Horn
(Drama) choć może i bardziej tym późniejszym (90125, Big Generator).
Jest to bardzo żywiołowa i witalna kompozycja. Nie mniej ożywcza jest
kolejna, „Waiting For The Right Time”, ma coś z klimatu Paula
McCartneya. Jednak chyba największym klejnotem tego albumu są dwie,
następujące jedna po drugiej, zdecydowanie bardziej liryczne: „Your
Life” i „Man On The Moon”. Ta pierwsza, ze względu na czarujący wokal,
przywodzi na myśl australijską Unitopię. „Man On The Moon” natomiast, z
przepiękną, rozmarzona solóweczką, subtelnymi wokalizami i chórkami a’la
Pink Floyd, to wyjątkowa rozkosz dla uszu! Przebojowe „Every Single
Night In Jamaica”, mogłoby bez problemu konkurować z „Breakfast in
America” grupy Supertramp. Wsłuchując się w „Garden of Flowers” aż czuć w
nozdrzach zapach lata, wolności, życia… Z kolei ostatnia
„You & I” ma w sobie coś z aury Depeche Mode. Jak widać jest to
album bardzo różnorodny i bogaty, jednak mimo licznych skojarzeń
muzycznych, jest dosyć spójny.
Gdyby taką muzykę promowały nastawiane głównie na pop, komercyjne stacje
radiowe, byłbym pierwszą osobą bujającą się w rytm takiej muzyki, sunąc
swoim „cztrerokółkiem” „długą, kręta drogą”, sącząc kolorowego
longdrinka w swoim ogródkowym leżaku, lub napawając się jej muzycznym
aromatem, zmieszanym z aromatem swojej ulubionej potrawy w kuchennych
zakamarkach…
Producers w rzeczy samej stworzyli perfekcyjna produkcję, produkt ze znakiem jakości Q. To się nazywa komercja na Tak!
Może niektórzy stwierdzą, że to wpływ nadmiernego przebywania na słońcu,
podczas urlopowania w gorących „Złotych Piskach”, ale co tam, stawiam
wypasioną dziewiątkę.
9/10
Marek Toma
















































