1. What Do You Want?
2. I’ll Be Fine
3. Change This World
4. I Never Knew
5. I Would Like To Reach The Sun
6. It Could’ve Been You
7. Hear Me Calling
8. Deep In My Heart
9. So Strange
10. Watch Me
Rok wydania: 2010
Wydawca: Frontiers Records
Byłem od początku pozytywnie nakręcony na ten album. Daniele Liverani
nie tylko w progresywnej muzyce odnosił sukcesy. Z powodzeniem wydawał
albumy hard rockowego projektu KHYMERA (świetny debiut ze Stevem
Walshem).
Nowy projekt nie dziwi obsadą. Za perkusją Cicconi, gitara Ermolli
(koledzy z Twinspirits), a za mikrofonem nowa twarz w towarzystwie –
wokalista Dreamtide – Olaf Senkbeil.
10 utworów zawartych na płycie Prime Suspect i mieszczących się w
standardowych 45 minutach niestety nie zafunduje nam uniesień.
Oczywiście na albumie nie brakuje całej masy fajnych melodii, jednak
wiele utworów jest w pewien amerykański sposób bardzo miękkich. Za dużo
tu też motywów w konwencji balladowej.
Nabardziej jednak drażni powtarzanie lini melodycznej przez instrument (gitarę lub klawisze).
Utwory jako całość momentami rażą banałem – do tego stopnia, że wydają
się paradkoksalnie – niesamowicie szczere. Razi kilka mega miękkich
chórów… ale to wrażenie rozpływa się gdzieś po albumie, który wpisuje
się po prostu w pewną konwencję AORowej estetyki.
Jeśli chodzi o wpływy, wychwycimy tu choćby Scorpions, Whitesnake a w solówkach nawet Aerosmith (I Never Knew).
Płyta rozpoczyna się mocnym akcentem w postaci dobrego What do you want,
po kilku niezłych kawałkach i dwóch słabszych pojawia się dla
poprawienia humoru najlepszy na płycie – It Could’ve Been You –
prawdziwa perełka. Tak naprawdę jednak obok kilku niezlych kawałków do
których zaliczyć należy też Hear me calling, pojawiło się kilka
słabszych. Progresywna żyłka kompozytyrska pojawia się zaś w złożonym So
Strange. Klimaty które przywodzą nam na myśl Empty Tremor czy Genius,
pojawiają się za to za sprawą klawiszy i chórkow w wieńczącym album
Watch me.
Generalnie jednak mimo pozytywnego podejścia przyznać muszę, że Prime
Suspect raczy nas albumem zaledwie niezłym… wprawdzie ze zrywami – ale
jako całość moim zdaniem zasługuje ledwie na ocenę dobrą.
6/10
Piotr Spyra















































