POWER QUEST – 2008 – Master of Illusion

1.Cemetery Gates
2.Human Machine
3.Civilised?
4.Kings of Eternity
5.Master of Illusion
6.The Vigil
7.Save the World
8.Hearts and Voices
9.I Don’t Believe in Friends Forever
10.Never Again

Rok wydania: 2008
Wydawca: Napalm Records


„Master of Illusion” to czwarty album power metalowej załogi Power Quest. Jest to ostatnie wydawnictwo, na którym śpiewa Alessio Garavello – jeden z moich ulubionych wokalistów metalowych oraz gra reszta muzyków (poza Williamsem rzecz jasna), a pierwsze pod skrzydłami Napalm Records. Renomowana firma miała nosa do swojego podopiecznego. Płyta zawiera 10 przebojowych power metalowych zastrzyków. Oczywiście obyło się bez bólu, bo muzyka radośnie wybrzmiewa z głośników.

Na pierwsze radosne efekty nie trzeba długo czekać, bo już od pierwszych nut grupa serwuje nam power metalowe niebo w gębie. Otwieracz „Cemetery Gates” pulsuje, wibruje i pozytywnie nastraja. „Human Machine” nieco zwalnia, ma to jednak swój urok. Z „Civilised?” emanuje spokojne piękno, podkreślone wyrazistym brzmieniem instrumentów. Bombastycznemu „Kings of Eternity” można zarzucić kiczowatość, choć radosna muzyka sama sunie do przodu i można się przy tym numerze świetnie bawić. Jest bardzo swojsko, a sam Alessio śpiewa z niesamowitą ekspresją. Tytułowy utwór to chwytliwy power metalowy kawałek, których jest tutaj aż 10.

„The Vigil” to melodyjne partie gitar, obsesyjne klawisze i zdecydowana perkusja. Najdłuższy, bo 6-minutowy „Save the World” od początku buduje niesamowite napięcie trwające do końca. Jest fajnie epicko i melodyjnie. W dobrym humorze przechodzimy do „Hearts and Voices” – kolejnego power metalowego hitu na „Master of Illusion”. Jedną z pierwszych petard jakie usłyszałam z tego albumu było „I Don’t Believe in Friends Forever”. Utwór na wskroś obciachowy, ale za to daje porządnego kopa do działania. Na koniec otrzymujemy „Never Again” utrzymany w podobnej stylistyce co poprzednik.

Power Quest może tym krążkiem nie zawojowali światem, ale dali do zrozumienia, że jeszcze potrafią grać dobry power metal. Nie każdemu musi się on podobać – ja akurat mam ten problem, że czuję słabość do takich dźwięków. Wybitny album to nie jest, aczkolwiek jest na nim parę fajnych zagrywek, ciekawych wokali i tej pozytywnej atmosfery.

6/10

Marta Misiak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *