POVERTY’S NO CRIME – Save My Soul

1. Intro (0:37)
2. Open Your Eyes (4:50)
3. Save My Soul (6:27)
4. End In Sight (3:55)
5. The Key To Creativity (5:33)
6. In The Wait Loop (6:47)
7. The Torture (3:59)
8. Spellbound (6:06)
9. From A Distance (5:56)
10. Break The Spell (9:24)

Rok Wydania: 2007
Wydawca: Inside Out


Przebogate dokonania zespołów niemieckich zagospodarowały większość nazwanych gatunków rocka, w tym rzecz jasna to, co zwie się progresywnym metalem. Ciekawym i jednocześnie nie do końca znanym reprezentantem tego gatunku istniejącym od kilkunastu już lat jest Poverty’s No Crime. Wydana w 2007 roku płyta „Save My Soul” to szósta propozycja na liście dyskografii studyjnej tego dojrzałego muzycznie zespołu.

Płyta nie różni się brzmieniem od bardzo przychylnie przyjętej poprzedniczki wydanej w 2003 roku „The Chemical Chaos”. Zespołowi udało się już kiedyś, w wydawałoby się niełatwych czasach dla uzyskania tożsamości muzycznej, odnaleźć niszę, dzięki której nagrania stały się charakterystyczne i rozpoznawalne i postanowił tego się trzymać. Duża w tym zasługa głosu Volkera Waselmanna, nigdy nie zapuszczającego się wprawdzie w trudno dostępne rejony, ale może właśnie w przypadku takiego mocnego i jednocześnie ciepłego głosu wystarcza stonowane jego użycie, aby tą jednoznaczność uzyskać. W warstwie instrumentalnej dominuje ostrzejszy gitarowy riff, od czasu do czasu zgrabnie wspierany przez dźwięki instrumentów klawiszowych. Rytm jest podstawą, do której podporządkowana zostaje cała reszta. Istotne jednak, że muzycy nie zapomnieli o linii melodycznej, która w niemal wszystkich kompozycjach jest czytelna i miła dla ucha, co szczególnie ucieszy entuzjastów nieco zaśniedziałych lub miękkich metali.

Po krótkim, cichym wstępie następuje bezpardonowe uderzenie pełnego instrumentarium niczym generatora dźwięków czystych i bogatych, rytmów szybkich i bardziej szybkich. W kolejnych nagraniach muzycy będą eksplorować z umiarem, nigdy nie przekraczając ani bariery dźwięku ani częstotliwości wiertarki, od czasu do czasu podnosząc i obniżając temperaturę w czytelnie ustawionych granicach.
Płyta nie ma słabego punktu, wszystkie nagrania dostarczają dowodów solidności i precyzji wszystkich członków zespołu. Na wyróżnienie zasługują instrumentalny progresywny „Spellbound” i stojący w kontraście z nim ciężki „The Torture”. Pozostałe nagrania to zestaw kandydatów do szybkiej muzycznej przyjaźni. Mimo super przejrzystej budowy każdego z nich i małej ilości niespodzianek przyciągają do siebie zaawansowanym warsztatem i przede wszystkim wspomnianą już melodyjnością.

Niespokojna okładka płyty błędnie sugeruje, że zawartość ucieszy zwolenników metalowej obróbki skrawaniem. Tymczasem z głośników płyną uporządkowane, progmetalowe kawałki ze wskazaniem na prog. Brakuje nieco momentów spokojniejszych, może nawet balladowych, gdzie wydaje się, że głos jakim dysponuje wokalista dałby fantastyczny efekt, brakuje urozmaicenia aranżacyjnego lub chociaż kilku nieprzewidywalnych posunięć, ale i tak zdecydowanie warto skorzystać z tej swoistej możliwości towarzyszenia zespołowi w próbie uratowania duszy.

Więcej niż dobry album. Polecam zwolennikom świetnie stępionych ostrzy.

7/10

Krzysiek Pękala

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *