01. Intro
02. Seven Rivers
03. Frozen Feelings
04. Light Of Eternity
05. Nateo
06. The Call Of The Wild
07. Never Let Me Down Again
08. Tsunami
Rok wydania: 2014
Wydawca: PP Music
http://postprofession.eu
Druga płyta i oczekiwania ogromne. Debiutancki krążek zespołu,
zatytułowany „A Few Minutes Before”, okazał się być kawałem naprawdę
solidnego, rasowego thrash metalu. Recenzując tamtą płytę, nie
ukrywałem, że nie za bardzo odpowiadają mi growlowe wycieczki, ale to
jest oczywiście sprawa indywidualnego odbioru i gustu. Widocznie zespół
dobrze się czuje w takim stylu i kontynuuje go na swoim drugim albumie,
który ukazał się w 2014r., dwa lata po debiucie.
Muzycznie materiał jest jakby naturalną kontynuacją stylistyki obranej
na poprzednim krążku. Dostajemy 7 (oprócz intro) klasycznych
thrashmetalowych numerów, które po raz kolejny bezkompromisowo tworzą
jednolitą, ostrą i rozpędzoną całość. Po pierwszym utworze, który
zatytułowany został dość oryginalnie, otrzymujemy 7 w miarę
rozbudowanych, kompleksowych kawałków utrzymanych w raczej średnim,
momentami szybszym tempie (metallikowy „Nateo”). Czasami jednak łapię
się na tym, że poszczególne utwory mi się mylą, są do siebie bardzo
podobne. Może to kwestia pewnego klimatu, gdyż mamy zdaje się do
czynienia z konceptem, opisującym „historię życia i śmierci, miłości i
nienawiści, zamrożonych uczuć”. W związku z tym muzycy poruszają się po
pewnym zamkniętym obszarze, zarówno w warstwie lirycznej, jak i
muzycznej.
Jeśli chodzi o brzmienie, to absolutnie nie ma się do czego przyczepić.
Przestrzeń, mięcho, moc, klarowność i nowoczesność zachowująca klasyczny
sound thrashu z dawno minionych, ale jednak ciągle wspominanych lat 80,
pozwalają na rozkoszowanie się każdą minutą, szczególnie przy mocno
rozkręconym poziomie głośności. Bez żadnych wątpliwości stwierdzam, że
pod tym względem mamy tu do czynienia z produkcją światową.
Dobra to płyta, po prostu dobra, ale chyba jednak spodziewałem się po
niej czegoś więcej, przede wszystkim bardziej wyrazistych melodii,
większego urozmaicenia, ale jeszcze raz powtarzam, że być może intencją
muzyków było stworzenie albumu, który składa się z utworów utrzymanych w
pewnej dość ograniczonej formule, ze względu na jej jednolity
konceptualny charakter. Trzeba jednak oddać, że zespół ma naturalną
swobodę tworzenia bardzo solidnych, dość rozbudowanych utworów,
okraszonych bardzo melodyjnymi, a zarazem technicznie skomplikowanymi
solówkami. To jest chyba sedno metalu: znakomite i wyjątkowe riffy oraz
soczyste i w miarę melodyjne solówki. Wspomnę tutaj o moim ulubionym
kawałku na tej płycie, instrumentalnym „The Call Of The Wild”. Thrash w
pigułce, myślę, że nawet można powiedzieć Post Profession w pigułce.
Posłuchajcie tych zmian tempa, tych szaleńczych riffów, a przede
wszystkim naprawdę wspaniałych solówek, takich wręcz wyrywających rdzeń
kręgowy.
Kibicuję Post Profession, to ogromna siła na naszej metalowej scenie.
Ciągle liczę na to, że wybiją się również bardziej europejsko, a nawet
globalnie. Niewątpliwie na to zasługują.
7/10
Arkadiusz Cieślak











































