1. A Few Minutes Before…
2. Man Behind the Mirror
3. Immortal Heart
4. At the Beginning
5. Being Lost
6. Between the Devil & the Deep Blue Sea
7. Pain of Existence
Rok wydania: 2012
Wydawca: wydanie własne
http://www.myspace.com/postprofession
Ból istnienia
Debiutancka płyta polskiego zespołu Post Profession to siedem utworów
najczystszego thrash metalu. Po latach koncertowania, nagrywania
demówek, po wielu próbach zaistnienia na krajowej (i nie tylko) scenie
przyszedł czas na wydanie pierwszego pełnoprawnego albumu „A Few Minutes
Before”, a wraz z nim nadszedł czas na sławę i uznanie.
Od pierwszego przesłuchania tego materiału ciśnie mi się na klawiaturę
słowo bezkompromisowy. Odnoszę to zarówno do samego zespołu, jak i
muzyki, którą wykonuje. Od tytułowego openera aż po ostatni „Pain Of
Existence” mamy do czynienia z piorunującym klasycznym thrash metalem, o
czym wspomniałem już na wstępie. Jedynie w dwóch utworach muzycy
pozwolili sobie na lekkie, ale chwilowe zwolnienie tempa: „At The
Beginning” i kończącym, bardziej rozbudowanym, ba, prawie progmetalowym
„Pain Of Existence”. Poza tym panuje tu bezkompromisowe, drapieżne
tempo, podkreślone znakomitym brzmieniem i staranną produkcją.
50-minutowa płyta dostarcza słuchaczowi niesamowitą ilość metalu w tej
jakże szlachetnej thrashowej wersji.
Moim faworytem na tym krążku jest utwór „Between the Devil & the
Deep Blue Sea”, który nieodparcie kojarzy mi się ze stylem Megadeth z
czasów „Rust In Peace”. Zresztą tych skojarzeń na całym albumie jest o
wiele więcej, gdyż Post Profession czerpie pełnymi garściami z
głębokiego thrashmetalowego kotła. Raz pobrzmiewa Metallica („At The
Beginning”), innym razem Death Angel („A Few Minutes Before”), a gdzie
indziej wspomniany już Megadeth. To bynajmniej nie są kalki, po prostu
muzycy osadzeni i wychowani w stylistyce klasycznego thrashu podążyli tą
drogą, próbując odnaleźć swoje własne miejsce i brzmienie. W dużej
mierze to się udało, choć muszę wspomnieć o jednym mankamencie, który
wpływa na obniżenie ogólnej oceny tego wydawnictwa. Do minusów muszę
zaliczyć nienajlepszą moim zdaniem znajomość angielskiej fonetyki.
Słychać w śpiewie wokalisty ogromne naleciałości polskiego akcentu, co
momentami dość razi. Liczę, że na kolejnych płytach będzie z tym
znacznie lepiej. Poza tym próby growlowania nie wypadają według mnie
najtrafniej, po prostu nie pasują do tej stylistyki, ale to już jak
najbardziej subiektywna opinia.
Trzeba natomiast dodać, że płyta została naprawdę profesjonalnie i
elegancko wydana, a jest to tym ważniejsze, że zarówno projektem szaty
graficznej, jak i pełnym finasowaniem edycji krążka zajął się sam
zespół. Muszę przyznać, że zrobiło to na mnie wrażenie, choć przecież
nie jest to żadna nowość w dzisiejszej rzeczywistości. Świadczy to
również o niezwykłej determinacji i zaangażowaniu muzyków we własny
projekt. Mam nadzieję, że przyniesie to oczekiwane rezultaty, a przede
wszystkim pozwoli wypłynąć Post Profession na zagraniczne wody, ponieważ
w Polsce ich fan base ma się już całkiem dobrze.
7/10
Arkadiusz Cieślak











































