Ładną chwilę zbieraliśmy myśli, ale skoro formuła przedstawiona już kilkukrotnie przypadła wam do gustu, postanowiliśmy i tym razem nie skupiać się na głosowaniu, Zatem przedstawiamy nasze ulubione albumy czerwca.
A-Z- „A-z2„
Tęsknię za regularnymi płytami Fates Warning. Ale chyba jeszcze bardziej tęsknię za głosem Raya Aldera w Redemption, który przez lata był chyba najbardziej metalowym projektem wokalisty. I owszem solowe płyty i gościnne występy były pewnym plastrem na ranę, ale moje oczekiwania wobec dwójki A-Z były bardzo wygórowane. I z jednej strony wiedziałem że to projekt Marka Zondera, ale jedynka nie uprawniała mnie do podejrzewania że tym razem będzie bardziej metalowo. Za to zmiana za wiosłami już zdecydowanie. I tak na drugiej płycie projektu mamy połowę składu Redemption, 40% Fates Warning… Ale jak się okazuje, muzyka to nie matematyka. Więc niby moje oczekiwania były ukierunkowane, ale też podskórnie byłem realistą. Jako, że progrockowe klimaty również do mnie trafiają w wykonaniu tych panów, dwójka także bardzo mi się podoba. Jest melodyjnie, jest trochę więcej pazura niż na jedynce, jest też trochę zakrętasów. A-Z2 zasłużyła na miano płyty miesiąca w moim rankingu.
Piotr Spyra
SODOM – „The Arsonist”
Sodom, pod wodzą niezawodnego Toma Angelrippera, kolejny raz z finezją teutońskiej nawałnicy udowadnia, że mimo upływu lat nadal ma ogromną siłę i energię by godnie dzierżyć sztandar thrash metalu i głosić jego chwałę, samemu tym samym zasługując na wielkie uznanie. Najnowszy album tej legendarnej grupy, „The Arsonist” może jest zbyt generyczny i przewidywalny, ale w zabójczo kąśliwy sposób pokazuje, że Sodom nie zwalnia tempa i w metalu wciąż ma coś znaczącego do powiedzenia.
Robert Cisło
PRESTO BALLET – „Dreamania”
Po siedmioletniej przerwie ze swoim siódmym albumem, powraca formacja PRESTO BALLET, założona przez gitarzystę Metal Church, Kurdta Vanderhoofa. Oczywiście muzyka PRESTO BALLET nie ma nic wspólnego z metalową stylistyką. Do zespołu powrócił pierwotny wokalista Scott Albright. To od samego początku prog rockowa oaza. Nowa płyta, to prawdziwa gratka dla miłośników finezyjnego prog rocka, z rewelacyjnymi klawiszowymi i gitarowymi partiami. Nie jest to jednak wirtuozerskie szaleństwo, lecz wyjątkowo przystępny, melodyjny prog, bardziej w AOR-owej konwencji. Praktycznie każda płyta tego zespołu jest godna polecenia, jednak ta najnowsza, wyjątkowo mocno połechtała moje „kubki smakowe”!
Marek Toma
TARDIGRADE INFERNO – „Made in hell”
„Made in Hell” to oficjalne wydawnictwo będące albumem koncertowym nagranym podczas trasy promującej drugi album grupy „Burn the Circus” na przełomie lat 2023/2024. Grupa obraca się w szeroko pojętej tematyce makabresek, czarnego czasem bardzo ironicznego humoru. Na pewno pojawią się skojarzenia z bohaterami i tematyką filmów Tima Burtona. Warto wspomnieć, o wokalistce. Posiada ona bardzo ciekawy głos, który momentami może brzmieć nieco zbyt dziewczęco, ale kiedy trzeba potrafi zaśpiewać porządnym growlem, a i także w bardzo niskich rejestrach. W kwestii całej koncertówki – dużą robotę robią klawisze. Niestety puszczane są one z taśmy, a szkoda. Polecam zapoznanie się z tym zespołem i przede wszystkim z tym wydawnictwem, ponieważ zawiera on sporo metalowej i przede wszystkim melodyjnej muzyki.
Mariusz Fabin
A-Z- „A-z2„
Jeżeli chodzi o czerwcowe premiery wydawnicze, w moim przypadku faworyt mógł być tylko jeden. Chodzi o drugi album supergrupy AZ (tak wiem, nazwa zupełnie nietrafiona pod względem biznesowym..). Szeregi tejże formacji zasilają osoby, które powinny być znane miłośnikom metalowych brzmień, zwłaszcza w progresywnym wydaniu. Obecnie w składzie tej jakże ciekawej grupy znajdują się m.in.: wokalista Ray Alder (FATES WARNING), perkusista Mark Zonder (m.in. WARLORD, ex-FATES WARNING), basista Philip Bayone (STEVE VAI, WARLORD) i nowe osobistości – gitarzyści; Simone Mularoni (DGM), Nick van Dyk (REDEMPTION) oraz klawiszowiec Jimmy Waldo, związany chociażby z hardrockowym ALCATRAZZ. Co przygotowała tak silna ekipa? Ano blisko 50-minutowy album z dziesięcioma kawałkami, oferujący słuchaczowi muzyczną ucztę spod znaku melodyjnego progmetalu z rockowymi naleciałościami i to na wysokim poziomie. Tutaj wszystko się zgadza, no może poza animalistyczną okładką (krokodyl co prawda prezentuje się lepiej niż zebra z jabłkiem w paszczy, ale i tak wolę kierować wzrok w innym kierunku). Podsumowując, kto uległ czarowi debiutu, ten z pewnością nie przejdzie obojętnie obok najnowszego dokonania AZ. Bez dwóch zdań, jest to bardzo solidna pozycja wydawnicza (dla niektórych wręcz obowiązkowa)!
S!X





















































