PETER MURPHY – 2014 – Lion

1. Hang Up
2. I Am My Own Name
3. Low Tar Stars
4. I Am On Your Side
5. Compression
6. Holy Clown
7. The Rose
8. The Ghost of Shokan Lake
9. Eliza
10. Loctaine
11. Lion

Rok wydania: 2014
Wydawca: Nettwerk
http://www.petermurphy.info


Czekałem na taką płytę podpisaną przez tego gościa. Chociaż… Zacznę jeszcze raz. Chciałem, żeby nagrał jeszcze kiedyś taką płytę. Po latach błądzenia, nierównych albumów, dziwnych muzycznych flirtów. Nie wierzyłem, że uda mu się chociaż zbliżyć do dawnych dokonań. A już na pewno nie odważyłbym się pomyśleć, że zdoła wznieść się na taki poziom i do spółki z Youthem (basistą Killing Joke i wziętym producentem) nagra – nie zawaham się użyć tego słowa – arcydzieło.

Tabuny artystów mieniących się gotyckimi może zmyć groźne makijaże, zdjąć czarne stroje i zająć się czymś pożyteczniejszym dla dobra ogółu. Murphy’emu z „Lion“ i tak nie podskoczą…

„Loctaine“. Piękno w czystej postaci zamknięte w sześciu minutach i dwudziestu sześciu sekundach. Tytułowy „Lion“ wprowadza słuchacza w uduchowiony nastrój nieco krócej, ale czyni to równie intensywnie. Finał tej płyty po prostu nokautuje… A przecież pod piątką czeka ponad sześciominutowy „Compression“ z pełnym patosu i gotyckiego mroku refrenem. Dla kontrastu Murphy serwuje szybki, oparty na agresywnym beacie „Low Tar Stars“ i opatrzony ultrachwytliwym refrenem „Holy Clown“. Obydwa kawałki oczywiście podlane zostały obowiązkowym, gotyckim sosem.

Jasne: można podejrzliwie spojrzeć na ten zdecydowany zwrot Murphy’ego w stronę klimatów sprzed ponad trzech dekad. Sięgnąłem po ten album z czystej ciekawości, pewnie też i z sentymentu, ale bez wielkich oczekiwań… Po prostu na zasadzie: „Sprawdzę, co u gościa słychać“.

„Jest dobrze“ – pomyślałem po pierwszym kawałku, refren „Holy Clown“ śpiewałem już z Murphy’m, zaś po „Loctaine“ na dłużej zostałem z rozdziawioną gębą… Podobne uczucie towarzyszyło mi po obejrzeniu początku filmu „Zagadka nieśmiertelności“, gdzie Murphy – wówczas wokalista Bauhaus – sugestywnie śpiewa kultowy kawałek „Bela Lugosi’s Dead“.

Naprawdę miło posłuchać weterana w tak wyśmienitej formie. Tytuł nie okazał się na wyrost, artysta faktycznie pokazał lwi pazur. A ja wpisuję kolejną kandydatkę na listę najlepszych płyt 2014 roku…

10/10

Robert Dłucik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *