1. Oberek
2. Oj tam na mori
3. Żmij i dziewczyna
4. Dzierzba
5. I nie wrócił…
6. Miodunka (Медуница)
7. Martwe zło
8. Zmora
9. Tridam
10. Nilfgaard
11. Cantara (Dead Can Dance cover)
Rok wydania: 2015
Wydawca: Fonografika
http://percivalschuttenbach.art.pl/
Wydaje się, ze Percival Schuttenbach wyrastają na niekwestionowanych liderów w polskim folk metalu! Mało który zespół z taka lekkością i finezją porusza się po niełatwej polskiej (czy w zasadzie słowiańskiej) muzyce ludowej łącząc te skąd inąd dość przaśne i skoczne dźwięki z mocą i potęgą metalu.
Najnowsze wydawnictwo, krążek „Mniejsze Zło” to nieco ponad godzina wściekłego metalu z piekielnymi wrzaskami, ludowym śpiewem i folklorem kresów (nawiązano między innymi do muzyki ludowej z terenów Białorusii czy Ukrainy). W warstwie lirycznej wykorzystano legendy i przypowieści spisane przez Oskara Kolberga. To wszystko tworzy razem kipiący energią tygiel, a na szczególną uwagę zasługują trzy wokalistki czyli Katarzyna Bromirska, Christina Bogdanova oraz Joanna Lacher. Musze przyznać, że jest pod wrażeniem tego co te panie wyprawiają, a wschodni akcent Christiny Bogdanovej nadaje całości dodatkowego folkowego posmaku (jakby go było tu komuś mimo wszystko mało).
Piętnaście kompozycji, w tym cover Dead Can Dance oraz nowa wersja „Nilfgaard” (pierwotnie ukazał się na „Tutmesz-Tekal” z roku 2002) to podróż w starosłowiańskie czasy bóstw, guseł i czarów. Okazuje się, że folk metal ma nie tylko wikingowskie oblicze ale i nasze, rodzime, niezwykle ciekawe i wciągające. Oczywiście, jeżeli ktoś nie przepada za tego rodzaju dźwiękami to słuchając płyty zapewne będzie się krzywił. Nie mniej jeżeli tylko da się Percival Schuttenbach szansę to szybko dochodzi się do wniosku, ze obcuje się z czymś dość wyjątkowym i niezwykłym. Aranżacyjne bogactwo, stare instrumenty a do tego ostro tnące thrashowe gitary ( i nie jest to jakieś proste riffowanie tworzące jedynie ścianę dźwięków – w tej warstwie wiele się dzieje) to połączenie, które choć z pozoru dość karkołomne to wypada przekonywująco!
„Mniejsze Zło” powinno serwować się uczniom na lekcjach historii i muzyki… może wtedy młode pokolenie nie kierowałoby swoich zainteresowań w coraz bardziej miałkie dźwiękowo, komercyjne rejony a i nauka o przeszłości tych ziem byłaby bardziej interesująca…
8/10
Piotr Michalski



















































