CD1:
1. Release – Verona, Italy 9-16-06
2. Alive – Moore Theatre, Seattle 12-22-90
3. Garden – Zurich, Switzerland 2-19-92
4. Why Go – Hamburg, Germany 3-10-92
5. Black – MTV Unplugged, NYC 3-16-92
6. Blood – Auckland, New Zealand 3-25-95
7. Last Exit – Taipei, Taiwan, 2-24-95
8. Not For You – Manila, Philippines 2-26-95
9. Do The Evolution – Monkeywrench Radio, Seattle 1-31-98
10. Thumbing My Way – Chop Suey, Seattle 9-6-02
11. Crown of Thorns – 10th Anniversary, Las Vegas, NV 10-22-00
12. Let Me Sleep – Arena di Verona steps, Verona, Italy 9-16-06
13. Walk With Me (with Neil Young) Bridge School Benefit, Mountain View, CA 10-23-10
14. Just Breathe – SNL, Rockefeller Center, New York City 3-13-10
CD2:
1. Say Hello 2 Heaven (demo 1990)
2. Times of Trouble (demo 1990)
3. Acoustic #1 (demo 1991
4. It Ain’t Like That (demo 1990)
5. Need to Know (demo 2007)
6. Be Like Wind (score 2010)
7. Given to Fly (inst. 2010)
8. Nothing As It Seems (demo 1999)
9. Nothing As It Seems (2001)
10. Indifference (2006)
11. Of the Girl (inst. 2000)
12. Faithfull (2006)
13. Bu$hleaguer (2003)
14. Better Man (2010)
15. Rearviewmirror (2009)
Rok wydania: 2011
Wydawca: Epic / Sony
Jak to? To już dwie dekady minęły odkąd rockowy świat zatrząsł się w
posadach po wydaniu debiutanckiej płyty Pearl Jam? A przecież wydaje się
jakby to było wczoraj…
Pearl Jam zawsze – nawet w czasach największej popularności – mieli
gdzieś reguły rządzące showbusinessem (vide: unikanie stadionowych
koncertów, brak klipów promujących płyty), nie mogli więc na jubileusz
dwudziestolecia przygotować jakiejś banalnej składanki typu „The Best
of”. Powstał film dokumentalny o fenomenie kapeli (podjął się tego
wyzwania Cameron Crowe), a ścieżka dźwiękowa trafiła na dwupłytowy
album. Album – gratkę dla każdego zagorzałego fana Pearl Jam. Pełno
tutaj rarytasów: rzadkich wykonań koncertowych z różnych lat i miejsc
(nawet z tak egzotycznych krajów jak Filipiny i Tajwan, chociaż
fragmentu występu podczas słynnej serii MTV Unplugged też posłuchamy),
wersji demo, szkiców słynnych kompozycji (na przykład „Given To Fly”).
Itp, itd… Jasne, jakość tych nagrań jest często bootlegowa, ale pal
licho krystaliczny dźwięk, skoro mamy do czynienia z historycznymi
dokumentami.
Taka osobista dygresja… Muzyka Pearl Jam towarzyszy mi od tych dwóch
dekad, czasem częściej, czasem rzadziej, ale zawsze gdzieś tam jest.
Debiut rzucił mnie na kolana i rzuca do dziś ilekroć zapuszczam kompakt z
„Alive”, Black” i „Jeremy”. Późniejsze płyty Amerykanów lubię w
większych („Mirror Ball” z Neilem Youngiem, „Yield”, „Vitalogy”,
„Backspacer”) lub mniejszych („Vs”) fragmentach. Są i też takie, które
omijam szerokim łukiem, z wyjątkiem pojedynczych kawałków (tytuły
przemilczę z racji urodzin kapeli). Osobny rozdział to koncerty… Ta
grupa dostawała (i dostaje nadal) na scenie skrzydeł, nawet jeśli
nagrywała przeciętne lub słabe krążki. Dlatego też cieszę się jak małe
dziecko z nowej zabawki, że znaczną część „Twenty” wypełniły właśnie
nagrania koncertowe, o czym wspominałem akapit wyżej.
„Archeologicznymi hitami” dla kronikarzy epoki grunge są wczesne wersje
„Say Hello 2 Heaven” (sztandarowego utworu supergrupy Temple Of The
Dog”) oraz „Crown of Thorns” z repertuaru Mother Love Bone, czyli
kapeli, która była protoplastą Pearl Jam.
Dla fanów Veddera, Amenta i spółki – „Twenty” to jazda obowiązkowa.
Zresztą… czy trzeba ich zachęcać do sięgnięcia po to dwupłytowe
wydawnictwo?
10/10
Robert Dłucik















































