CD1
1. A Man Of Thin Air
2. The Single
3. Unbranded
4. Modern
5. The Media Pirates
6. Promises Of Life
7. Blues For Lear – (previously unreleased, featuring Roine Stolt)
8. Space Junk
9. Petroleum Addicts
CD2
1. Afterlifecycle Sequence
2. Embalmed In Acid
3. Four Egos One War – (previously unreleased)
4. Fadge Part One – (previously unreleased)
5. A Kick In The Teeth – (previously unreleased)
6. Unforgiving Skies
Rok wydania: 2009
Wydawca: Progrock Records
Nakładem firmy Progrock Record/SPV dostajemy do rąk ogromną porcję
muzyki – Parallel or 90 Degrees. Pod tą, chyba mało znaną nazwą, kryje
się wcześniejsza, pochodząca z Leeds formacja Andiego Tillisona, który
większy rozgłos uzyskał jednak za sprawą kolejnego swojego zespołu –
The Tangent. I wszystko stało się jasne, bo usłyszawszy to nazwisko,
praktycznie wiemy jakiej muzyki możemy się spodziewać.
Co zawiera to dwupłytowe wydawnictwo? Jest to bardzo szeroki zbiór
utworów które pierwotnie znalazły się na płytach Paralelles or 90
Degress w latach 1996-2001 jak:
– „The Corner of My Room” – 1996,
– „Afterlifecyccle” – 1997,
– „The Time Capsule” – 1998
– „No More Travelling Chess” -1999
– „Unbranded” – 2000
– „More Exotic Ways to Die” – 2001
Są to wydawnictwa niestety praktycznie niedostępne, wiele z nich ukazało
się jedynie na kasetach magnetofonowych. Dodatkowo, antologię
wzbogacono o utwory z 2002 roku, które miały znaleźć się na kolejnym
krążku grupy. Zetknięcie się dwóch muzycznych indywidualności jakimi
bez wątpienia są panowie Andy Tillison i Roine Stolt zaowocowało jednak
powstaniem nowej muzycznej drogi, drogi o nazwie The Tangent. Oglądając
się wstecz na ścieżki jakimi przemierzał Tillison ze swą wcześniejszą
formacją, już na tej drodze możemy zauważyć ślady dobrze znanego nam
Szweda, chociażby w utworze „Blues For Lear”.
To co pan Tillison prezentuje w swojej wcześniejszej formacji, nie
odbiega horrendalnie od tego co tworzył później w grupie The Tangent.
Muzyka „Paralleel…” jest może nieco bardziej surowa, co nadaje jej
jednak pewnego autentyzmu i naturalnego piękna.
Utwory które znalazły się na obu częściach, nie zostały rozmieszczone w
sposób chronologiczny, płytę rozpoczyna utwór z 2001 r., następnie
pojawiają się kompozycje wcześniejsze, wszystko zostało wymieszane jak w
kotle czarownic.
Mimo takiego zabiegu płyta o dziwo wydaje się bardzo spójna i doskonale się jej słucha.
W twórczości tej formacji, której przekrój muzycznych możliwości
przedstawiono na tej kompilacji, możemy wyłowić mnóstwo świetnych
klimatów, można się w nich zatopić. Przepiękne klawiszowe wariacje
podparte niezłymi gitarowymi motywami, i świetne wokale, wiele
muzycznych wędrówek i smaków, niektóre z nich maja nawet pewne
jazz-rockowe ciągotki w okolice Caunterbury. Swego czasu urzekła mnie
płyta „A Place In The Queue” – The Tangent, która była nawet moją
kandydatką na ulubiony album 2006 roku, we wczesnej twórczości Tillisona
odnajduję mnóstwo podobnych pokładów muzycznego piękna.
Płyta jest różnorodna, pokazuje szeroką gamę muzycznych możliwości,
rozpoczyna się przykładowo bardzo mocnym akcentem, utworem – „A Man Of
This Air” o wręcz hardrockowym potencjale, na dodatek to brzmienie
organów hammonda potrafi oczarować. Przepiękna jest również kompozycja
„Unbranded” jakby bardziej space rockowa. Natomiast, przykładowo utwór
pt. „Modern” brzmi bardzo „Van der Graafowo”, chwilowo miałem wrażenie
że w utworze tym śpiewa sam Peter Hamill. Dla odmiany, spokojniejszy
„Promises of Life”, jakby nieco w księżycowej aurze, z świetnymi
partiami gitary basowej.
Jakże piękny nastrój niesie kompozycja „Blues For Lear”, z gościnnym
udziałem Roine Stolta? Jak już sam tytuł sugeruje jest to utwór
bluesowy, ale jakże piękny, przestrzenny i klimatyczny jest to Blues?
Uskrzydla.
Kompozycja „Speak Junk” natomiast po prostu nas bombarduje, wciska w
fotel, bardzo ostry, psychodeliczny nastrój połączony wręcz z metalową
ekspresją.
Równie ciężki jest kolejny utwór – „Petroleum Addictc” (ostatni z
części pierwszej tej dwupłytowej antologii), balansuje gdzieś między
hardrockiem a psychodelą , jego ekspresja wręcz powala, kończy się
przecudną gitarową partią solową, to jakby zwycięstwo światła nad
ciemnością , dobra nad złem czy miłości nad nienawiścią…
Druga odsłona, drugi z srebrnych krążków tego muzycznego maratonu,
rozpoczyna się najdłuższą 28-o minutową kompozycją „Afterlifecycle
Sequence”. Jest to utwór najbardziej spacerockowo-psychodeliczny,
potrafi zabrzmieć także bardziej lirycznie za sprawą świetnych motywów
wokalnych, w utworze dzieje się tyle, że rozpisywanie się na jego temat
to jak pisanie powieści s/f.
Jest tutaj jeszcze jeden długas, 20- to minutowy „Four Egos One War”.
Rozpoczyna się bardzo ascetycznie, wybudza nas jakby delikatnie ze snu ,
potem rozkręca się tak, jak rozkręcić się potrafi nie jeden pracowity
dzień, pełen spraw które niekiedy nas przerastają,, wprost nie umiemy
nadążyć, ale w końcu nadchodzi wieczór, przynosząc chwile ukojenia i
wyciszenia, temperatura opada, możemy odpocząć przed kolejnym, pełnym
zgiełku i napięcia dniem.
Do tych ciekawszych zaliczyłbym także utwór – „A Kik In The Teach”, to
taka ciepła jazzrockowa kompozycja z pięknym refrenem, lecz nieco
schizofrenicznym zakończeniem (nie ma chyba utworu w którym Tillison by
przynajmniej trochę nie „namieszał”).
Zakończenie płyty musiało być nieco spokojniejsze – „Unforgiving
Skies”, gitara akustyczna, i jakby nieco „wczesnofloydowy” klimat, lecz
znów nie do końca, utwór pokazuje swoja druga naturę, Tillisonowska
wizję świata. Płyta kończy się pewnym motywem, a w zasadzie po prostu
się nie kończy bo motyw ten powtarza się, dopóki nie włączymy klawisza
stop, dając wrażenie nieskończoności.
Ogrom muzycznych pomysłów, nastrojów, instrumentalnych wariacji;
przebogata warstwa muzyczna, powala. Jeśli cenicie to co prezentuje
obecnie zespół The Tangent, propozycja muzyczna wcześniejszej formacji
Andiego Tillisona na pewno przysporzy wam wiele radości w obcowaniu z
nią.
Nie jestem zwolennikiem albumów kompilacyjnych, ale ta płyta dała mi do
zrozumienia że i takie wydawnictwa są niejednokrotnie niezbędne,
ukazując nam przekrojowo co dany artysta, czy grupa muzyczna ma do
zaoferowania, zwłaszcza wtedy, kiedy jest to pierwszy flirt z obiektem
muzycznych zainteresowań, i właśnie owa płyta, jako album przekrojowy,
idealnie spełnia swoją rolę. Można przejrzeć obiekt swojej
potencjalnej zażyłości dosyć dokładnie. Wchodzę w ten związek.
8/10
Marek Toma

















































