1. In Parallel I
2. That Evening
3. Some Dawn
4. Lunatic Pandora
5. Now Here Comes The Tide
6. In Parallel II
7. The Wheel
Rok wydania: 2019
Wydawca: Pale Mannequin
http://www.palemannequin.com/
Pale Mannequin, to można powiedzieć świeżynka na rodzimym, muzycznym
rynku, która z pewnością załechce podniebienia wszystkich smakoszy
szlachetnych dźwięków, mających wiele wspólnego z progresywnymi,
muzycznymi przestrzeniami.
Zespół powstał w 2016 roku w Warszawie, jako solowy projekt Tomasza
Izdebskiego, gitarzysty i wokalisty. Wraz z postępem procesu pisania
debiutanckiego albumu Tomasz połączył siły z Jakubem Łukowskim
(perkusja), Grzegorzem Mazurem (gitara, wokal) i Dariuszem Gocem (bas) –
muzykami, którzy mają szerokie muzyczne inspiracje. Owocem tej
współpracy jest ich debiutancki album „Patterns in Parallel”. Płyta
została wyprodukowana w cenionym, warszawskim Studio Serakos. Duży wpływ
na jej brzmienie ma mastering i mix wykonany przez Magdę i Roberta
Srzednickich.
Chociaż włożyłem grupę do progresywnej szufladki muszę wyjaśnić, że nie
jest to zespół poruszający się w neo progresywnych klimatach. Zespół
daleki jest od takiego właśnie grania. Ich muzyka to jakby konglomerat
klimatów, jaki można znaleźć na płytach włoskich maniaków melancholii,
pod wodzą Giancarla Erry – Nosound, z bardziej mroczniejszymi momentami,
przywodzącymi na myśl późniejsze, progresywne dokonania grupy Opeth, z
pewnymi wpływami szwedzkich klimatów spod znaku Anekdoten.
W siedmiu kompozycjach, które znalazły się na płycie, króluje, muzyczna
asceza. Praktycznie żaden instrument tutaj nie dominuje, tworząc pewną
muzyczną harmonię. W ten zadumany, klimat świetnie wpisuje się wokal
Tomka Izdebskiego. Pierwsza z kompozycji „In Parallel”, łechce nas
delikatnymi, zwiewnymi gitarowymi partiami. Kompozycja „That Evening”,
pod względem klimatu najbardziej skojarzyła mi się właśnie z włoską
formacją Nosound. W utworze „Some Dawn”, można doszukać się również
pewnych post rockowych patentów. Najbardziej energiczny numer, chyba
jedyny taki na płycie, to z pewnością „Lunatic Pandora”. Przynajmniej na
wstępie rządzą tutaj przybrudzone gitary i bardziej szorstki wokal,
jednak w drugiej fazie atmosfera łagodnieje. I praktycznie już do samego
końca, króluje tutaj zamglona aura muzycznej melancholii.
W taki muzyczny klimat idealnie wpisuje się liryczna strona wydawnictwa.
Motywem przewodnim płyty jest przeznaczenie. Historia lubi się
powtarzać, a nasze nawyki każdego dnia, stanowią pewne nieprzekraczalne
ramy. Autor tekstów Tomasz Izdebski zastanawia się, czy podjęcie innej
decyzji w przeszłości, znacząco zmieniłoby obecną sytuację w życiu?
Takie pytana warto sobie czasem zadać, a na owe filozoficzne
przemyślenia, bez wątpienia świetnie wpłynie muzyka zawarta na „Patterns
in Parallel”, w którą również warto się zagłębić.
8/10
Marek Toma




















































