1. Used (5:23)
2. In The Flesh (8:36)
3. Ashes (4:28)
4. Morning On Earth (4:34)
5. Idioglossia (8:29)
6. Her Voices (7:56)
7. Dedication (4:00)
8. King Of Loss (9:46)
9. Reconciliation (4:24)
10. Song For The Innocent (3:02)
11. Falling (1:50)
12. The Perfect Element (10:09)
Rok wydania: 2000
Wydawca: InsideOut
Pain of Salvation należy do moich ulubionych zespołów, więc mimo że
wydawnictwo nie jest najświeższe to jednak pokusiłem się o krótką
recenzję jednej z najlepszych – o ile nie najlepszej – płyt w dorobku
tej szwedzkiej formacji.
Płyta ta była (i jest) dla mnie kolejnym stopniem wtajemniczenia w
muzykę z zakresu szeroko pojętego „prog-rocka”. Ten koncept-album został
podzielony na trzy części.
Pierwsza część zaczyna się nieco mocniejszym uderzeniem, lecz później
zabiera słuchacza we wręcz balladowe klimaty, a zwłaszcza utwór „Ashes”,
który stał jednym ze znaków rozpoznawczych zespołu.
Drugą część rozpoczyna nieco pokręcona „Idioglossia” z szybkim gitarowym
riffem na początku, ale dalej mamy zaskakujące chwilowe nawiązanie do
„Ashes”, natomiast zakończeniem tej części jest utwór „King of Loss”
kończący się piękną gitarową solówką.
Ostatnia odsłona tego konceptu atakuje nas mocnym wejściem utworu
„Reconciliation”, który znakomicie oddaje charakter zespołu – od
mocniejszego uderzenia poprzez piękne gitarowe pasaże i podkład
instrumentów klawiszowych, dochodząc do łagodnego, miękkiego wokalu, aby
ponownie zaskoczyć silnym uderzeniem i ostrym wokalem, ale takie
właśnie jest oblicze PAIN OF SALVATION.
Muzyka zespołu jest jak zawsze mocno rozbudowana, a jakość realizacji pierwszorzędna.
Lider, a zarazem wokalista i gitarzysta grupy Daniel Gildenlöw jest
człowiekiem obdarzonym dość pokaźną skalą głosu co można stwierdzić po
jego wokalnych „wyczynach” zawartych zarówno na recenzowanej płycie, jak
i na innych wydawnictwach grupy.
Nie będę się rozpisywał dalej na temat zawartości płyty, aby nie
zdradzać wszystkich szczegółów – czym mam nadzieję zachęcić część
czytających do sięgnięcia po ten album.
Zaletą zespołu na tym albumie jest to, że nie dopuszcza do tego aby
słuchacz się nudził, gdyż cały czas dzieje się coś interesującego,
wciągającego co nie pozwala się od niej oderwać, a jak wiadomo każdy
koncept-album najlepiej „smakuje” w całości.
Zwolennicy ciężkich brzmień raczej nie będą zainteresowani, ale
miłośnicy spokojniejszych utworów przeplatanych mocniejszymi dźwiękami
powinni być usatysfakcjonowani w 100%.
Dla mnie jest to album wybitny.
10/10
Michał Walczak

















































