1. Blindsight
2. Rites of the Devourer
3. Crown for Fools
4. The Day After
5. Man of Glass
6. Vainglory Altar
7. Workphetamine
8. Drowned
9. Prison of Forms
Rok wydania: 2017
Wydawca: –
http://www.northernplague.pl/
Nie ukrywam, że z nowym albumem NORTHENR PLAGUE wiązałem spore nadzieje,
szczególnie mając na względzie fakt, jak udany był „Manifesto”, ich
poprzednie wydawnictwo z 2014 roku. Powiem więcej, jeżeli chodzi o
tegoroczne premiery krajowej reprezentacji metalowej ekstremy, liczyły
się dla mnie dwie grupy; DEVILISH IMPRESSIONS oraz nasz dzisiejszy
bohater! Już teraz mogę śmiało stwierdzić – żadna z tych grup nie
zawiodła!
„Scorn the Idle”, drugi studyjny album kwartetu z Białegostoku w
zasadzie od samego początku robi świetne wrażenie, które wraz z kolejnym
odsłuchem sukcesywnie nabiera na sile. To wykwintne i ambitne
przedsięwzięcie muzyczne zrealizowane na wysokim, światowym poziomie.
Połączenie nietuzinkowego klimatu, niebanalnej techniki oraz metalowej
mocy. Muzyka, jaką zawiera to bezkompromisowa mikstura dojrzałego
black/death metalu w mocno atmosferycznym wydaniu. Całość jest skąpana w
specyficznym mroku, od którego dodatkowo bije przeszywający chłód. Jest
także wydawnictwem z tzw. drugim dnem, głębszym przesłaniem, co już na
wstępie odzwierciedla mroczna szata graficzna autorstwa rosyjskiego
artysty o pseudonimie Vergvoktre. Wizualnie album jest utrzymany w
tematycznej jedności i na pewno oryginalnym stylu. Szczególnie pozytywne
wrażenie rodzi „majestatyczno – mitologiczna” okładka, która według
słów samego wokalisty przedstawia człowieka jako monument, „…finalny
element stworzenia, który mimo wszystko jest podatny na wpływ, przywary
i słabości swojego charakteru oraz otaczającego świata. Jest zdolny do
wielkości, jednak bardzo często poprzestaje na miałkiej, przyziemnej
egzystencji.” Nie gorsze wrażenie wzbudzają pozostałe grafiki,
którymi „Scorn the Idle” jest bogato ozdobiony. Ich charakter, ogólna
spójność idealnie scalają całe wydawnictwo. Do pełnego nasycenia
bookletowego zabrakło jedynie zdjęć zespołu oraz większej ilości
informacji technicznych odnośnie realizacji.
Swego rodzaju kontynuację, odniesienie wobec wątków graficznych stanowi
wymowna warstwa liryczna – może być traktowana w kategoriach konceptu.
Poszczególne utwory to fragmenty „opowieści” ogólnie odnoszące się do
kwestii życia i problemów, z jakimi boryka się człowiek. Traktują o
codziennych zmaganiach człowieka m.in. własną osobowością, ambicjami,
pragnieniami oraz ogólną niemocą, która może pojawić się u każdego.
Każdy tekst jest spojrzeniem na te tematy z nieco innej perspektywy.
Ogólne znaczenie warstwy lirycznej dobitnie określił sam „Fen”: „Jeśli
miałbym podsumować w kilku słowach przesłanie jakie stoi za całością,
byłaby to gloryfikacja działania. Nie ma w życiu człowieka nic gorszego
niż bezczynność, poddanie się, rezygnacja – jeżeli próbujemy to
przezwyciężyć, świadczy to o naszej wartości.”
Wracając do samej muzyki, oprócz tego, że stanowi ona nieodłączną część
warstwy liryczno – wizualnej to bezsprzecznie dominuje pozostając
najważniejszym ogniwem wydawnictwa. Dumnie rozpościera swoje czarne
skrzydła ponad mroczną całością. Jest to materiał posępny,
atmosferycznie zmienno – intensywny, a do tego monumentalnie podniosły.
Zespół z powodzeniem łączy surowość i naturalność brzmień z
niepohamowaną agresją metalowego żywiołu. Dźwięk nie jest sztuczny,
laboratoryjnie sterylny; dzięki czemu muzyka posiada odpowiedni pazur,
drapieżność.
W porównaniu do eksplodującego debiutu, potężny „Scorn the Idle” jest
atmosferycznie bogatszy, bardziej szlachetny i na pewno dojrzalszy.
Muzyka, jaką zawiera jest skrzętnie przemyślana, dopracowana i to pod
każdym względem. Charakteryzuje ją również większa różnorodność,
wysublimowana oszczędność i pomysłowe umiarkowanie. Jest też naturalnie
wyrazista. Muzyka – o ile tak można powiedzieć – jest dumna,
bezlitosna, obojętna na słabości. Czuć w niej poczucie wysokiej wartości
oraz rozwiniętej świadomości muzycznej.
Panowie wprawnie łączą wpływy atmosferycznego death/black metalu, z
przewagą tego drugiego. Zespół waży emocje, propaguje bardziej
oszczędne, mniej pokręcone formy, dzięki czemu muzyka staje się bardziej
urozmaicona. Siląc się na porównania, czasem można poczuć ducha DIMMU
BORGIR czy też SAMAEL (z czasów „Ceromony Of Opposites”). Tym niemniej
premierowy materiał NORTHERN PLAGUE cechuje oryginalne podejście do
tematu. Panowie nie starają się nikogo specjalnie kopiować, robią swoje,
w zdecydowanej większości pozostając sobą.
Nie pędzą też ślepo na złamanie karku; świadczy o tym m.in. obecność
wolniejszych utworów, jak choćby klimatyczny „Drowned” – muzycznie
kojarzy mi się ze specyfiką grupy TIAMAT. Oczywiście nie mogło zabraknąć
torpedowch prędkości, co najlepiej odzwierciedla potężne tsunami w
postaci „Workphetamine” – kawałek miażdżący (początek może budzić
skojarzenia wobec artystycznego chaosu STRAPPING YOUNG LAD! Jednak
występowanie metalowego ekstremum nie jest nagminne, zespół różnicuje
napięcie, dawkuje emocje. Stąd wydawnictwo ma lepszy smak, a jego siła
rażenia wbrew pozorom wcale nie jest mniejsza. Do tego dochodzi (co
najmniej) dualny charakter kompozycji; z jednej strony panowie plują
jadem i metalowym ogniem, a z drugiej nie stronią od średnich temp,
tudzież miażdżących zwolnień. Nie bez znaczenia pozostają tu niemałe
umiejętności i warsztat samych muzyków. Świetne wrażenie robi praca
bębnów – „Damyen” ma odpowiednie wyczucie smaku; zagęszczenia „stopy”
oraz ornamentacje na talerzach pierwsza klasa. Genialnie sprawdzają się
liczne i nagłe zmiany podziałów rytmicznych, a takie rozwiązania jakie
zostały zafundowane przy okazji masywnego wstępu do „Man of Glass” są
tego przypieczętowaniem.
Na uwagę zasługują również niebanalne, a do tego świetnie zaaranżowane
partie gitary solowej. Nie dość, że są melodyjnie nacechowane, to
dodatkowo posiadają niebanalny klimat, a ten jest istotną składową
całego przedsięwzięcia. Dlatego należy zwrócić uwagę na to, co dzieje
się na dalszym planie – poszczególne dźwięki metalowego instrumentarium i
wszelkie wolne przestrzenie cementują atmosferyczne tła o niepokojąco –
intrygującym obliczu. Na pozór wydają sie one nie mieć większego
znaczenia, a mniej wprawny słuchacz może nawet nie zwrócić na nie uwagi.
Tak naprawdę ich obecność jest nieodzowną częścią materiału, którego
poszczególne części składowe (niektóre mniej wyczuwalne) pełnią
określoną funkcję czyniąc ten album naprawdę wyjątkowym.
Podsumowując, NORTHERN PLAGUE swoim nowym wydawnictwem udowodnili, że
pokładane w nich nadzieje nie były płonne. Kompletny „Scorn the Idle”
jest tego niezbitym dowodem – to album nie tylko wartościowy, ale także
oryginalny. Zawiera muzykę wiarygodną, na pewien sposób dumną, a co
najważniejsze niezmiernie ciekawą. Płyta miarowo wciąga, pochłania, w
pewnym sensie intryguje, a z czasem wręcz uzależnia. Dlatego jeżeli
lubicie ekstremalne formy black/death metalu, dźwiękowy mrok i czarny
klimat, bez wątpienia zatoniecie w czeluściach chłodnego „Scorn the
Idle”.
10/10
Marcin Magiera
Oficjalne lyric video:
Oficjalne audio:

















































